22:19

#za15trzydziestka - minimalizm i detoks informacyjny.

W tym miesiącu miało być o włosach, o mojej metamorfozie i pielęgnacji. Ale z powodu choroby nie udało mi się trafić na fotel fryzjera, więc o włosach przeczytacie w kwietniu. Dziś znów będzie na poważnie, bo znów o minimalizmie oraz o detoksie informacyjnym i dlaczego te dwie sprawy idą w parze. Chciałabym zacząć od moich działań, które podjęłam z okazji Urodzin. Zawsze z tej okazji robię sobie mały prezent kosmetyczny. W tym roku postąpiłam inaczej: pozbyłam się 29 rzeczy (bo właśnie tyle wybiło mi lat) i mam w planach wykończenie 29 kosmetyków (w tym też miniaturek i świeczek). To konkretny krok w stronę zmniejszenia moich zapasów i odgracenia przestrzeni. Poszło w świat kilka książek, kilka ciuchów, oddałam kilka kosmetyków, zrobiłam porządki w dokumentach, więc miejsca w szufladzie jest więcej. Pozbyłam się starych czasopism i notatek ze studiów. Jak się okazało, 29 rzeczy to całkiem mało i szybko można wytypować takie zbędne przedmioty. Bardzo polecam robić sobie taki mały prezent na Urodziny. Bo zawsze w miejsce starych rzeczy przyjdą nowe, lepsze emocje i doświadczenia.


Robiąc porządki w przestrzeni realnej często zapominamy o naszym życiu online. A tam też często jest bałagan. Niedawno odkryłam, że na mailu mam ok. 5000 maili. Tyle się nazbierało przez ok. 2 lata, a wszystko dzięki niezliczonym newsletterom, reklamom sklepów i innym spamom. Żeby zejść do rozsądnych liczb potrzebowałam nie jednej godziny. Teraz co weekend porządkuję moją skrzynkę i usuwam wszelkie niepotrzebne/przeczytane maile. I moja głowa jest spokojna, że nic mi nie umknie, bo w tym bałaganie odgrzebałam propozycje współpracy od kilku bardzo fajnych firm, ale które były wysłane kilka miesięcy temu a ja w tym natłoku różnych maile je przegapiłam.
Wypisałam się z większości newsletterów, nie tylko blogowych, ale także sklepowych. Bo taka reklama tylko napędza chęci do kupowania kolejnych rzeczy/ciuchów/kosmetyków. I mimo śledzenia ogromnej ilości stron, ciągle miałam poczucie, że ominie mnie jakaś świetna okazja. Mnie to przygniata i wprowadza w stan niepokoju, więc obecnie śledzę tylko kilka profili na Ig, które dzielą się informacją o najlepszych ofertach. Są osoby, które uwielbiają grzebać w poszukiwaniu super okazji i dobrze im to wychodzi, ja sobie odpuszczam taką rozrywkę.
Dodatkowo zmniejszyłam ilość obserwowanych na Ig profili, a na Facebooku wypisałam się z dużej ilość grup. Im mniej śledzę i czytam innych, tym mam więcej energii na własne działania i skupieniu się na sobie. Nie porównuję się do innych, bo zawsze wypadałam słabiej, czułam się gorsza, niewystarczająco dobra. Koniec z tym, za wszystkim nie nadążę i tak, więc już nie próbuję.
Zauważyłam, że jeśli mamy nadmiar, to jest on wszędzie. W życiu wirtualnym także. Jeśli ciągle śledzimy promocje/okazje, to nie ma co się dziwić, że nasza szafa pęka w szwach. Może piszę rzeczy bardzo oczywiste, ale większość osób zapytanych o ilość maile w skrzynce, odpowiedziało, że ma ich kilka tysięcy. Więc chyba nie robi porządków wirtualnych tak często, jak tych we własnym mieszkaniu. Nigdy nie jest za późno.
A jak jest u Was? Skrzynka wyzerowana? Czy raczej taki bałagan jak u mnie?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Stazyjka , Blogger