14:39

Marka pof lupą: Full Mellow - zniewolenie zapachem.

Polską markę Full Mellow poznałam dzięki spotkaniu Nature of Woman, które organizuję wraz z Anetą. Widziałam te fantastyczne Stories, gdzie ogromna kolorowa kula do kąpieli zmienia wodę w tęczę i wszystko to wygląda bajkowo. Udało mi się poznać markę bliżej, więc pora na recenzję po kilku miesiącach używania kosmetyków tej marki.
Kule do kąpieli to flagowe produkty marki. Są ogromne, kolorowe, mają boskie zapachy, a do tego piękne naturalne składy. Miałam kilka wersji zapachowych i każda bardzo mi się podobała, nie było zapachu na który zareagowała bym "beee". Gwiezdny pył, Twist (ach to mango!), Pink Lemonade - to moi faworyci, ale miałam także zapachy Energy (naprawdę pobudza), Stardust (śliwka poleca się na zimę) i każdy był bardzo przyjemny dla nosa, więc pełny relaks zapewniony. Nie tak dawno pisałam na Ig o kuli do kąpieli, która była tak tłusta, że mocno mnie zapchała, pobrudziła wannę i pozostawiła niemiłe wspomnienia. Kule Full Mellow są idealne pod każdym względem. Świetnie odżywiają skórę, ale nie pozostawiają tak tłustej warstwy na ciele, że masz ochotę się umyć raz jeszcze. Mimo intensywnych kolorów nie brudzą wanny, nie pozostawiają też mega tłustej powłoki, choć i tak wannę po kąpieli trzeba umyć. Dla mnie są to jedne z najlepszych kul na rynku.
Żele pod prysznic to kolejna perełka w ofercie marki. Ciekawe kompozycje zapachowe, ładna stylowa szata graficzna i ciekawe nazwy. Miałam przyjemność używać Piernikowego Bogusia i była miłość, bo to pachniało jak piernik zanurzony w mleczne kakao, dosłownie. Tak smakowite zapachy nie tak często można spotkać na półkach drogerii. Do tego super skład, gdzie nie znajdziemy SLS czy SLES, same naturalne dobrocie, ekstrakty z ziaren kakaowca, melisy i gorzkiego melonu. Żel jest gęsty i kremowy, tworzy niesamowitą gęstą pianę. Opakowanie z pompą zapewnia precyzyjne dozowanie i zwiększa wydajność. Sam kosmetyk jest delikatny dla skóry, nie wysusza ani nie podrażnia, pozostawia skórę gładką, nawilżoną i mięciutką. Kocham te żele, Pan Mąż używa obecnie wersji Bear for man i też jest bardzo zadowolony i zapachem i działaniem.
Olejek do ciała Sun Kiss to małe cudo, które daje niesamowity Glow. Drobinki wykonane są z wodorostów, więc nie są szkodliwe dla środowiska. Pięknie mienią się na skórze, jako dodatek do szałowych świątecznych i karnawałowych stylizacji spisał się na medal, ale latem też zda egzamin. Olejek nie jest wyczuwalny na skórze, całkowicie się wchłania, nie brudzi ubrań. Bogaty skład powoduje, że skóra jest mega nawilżona, więc dla mnie ten kosmetyk to nie tylko typowy upiększacz, ale także etap pielęgnacji.
Ostatni kosmetyk, jaki miałam okazję przetestować to maska do twarzy na bazie glinki i ekstraktu z winogron. Jest to wersja testowa, bo marka dopiera rozważa wprowadzenie na rynek maseczek do twarzy. Ja jest za taką decyzją. Mimo że maska jest na bazie białej glinki, działa ona jednak bardziej jako kosmetyk nawilżający, zmniejszający wydzielanie sebum, odświeżające. Nie zauważyłam by maska zmniejszała pory lub je oczyszczała. Ma delikatny przyjemny zapach, kremową konsystencję, którą łatwo nakładać i zmywać, a różowo fioletowy kolor maseczki ciekawie prezentuje się na Ig.
Markę poznałam dopiero w grudniu, a już jestem mega zakochana w tych produktach. Są to kosmetyki robione ręcznie, z dbałością o każdy szczegół. Do zakupów dodają gratisy, urocze kartki z życzeniami i kultowe woreczki materiałowe, w których zabieram przekąski na uczelnię. Cena też są bardzo przystępne jak na kosmetyki naturalne, wykonane ręcznie  z wysokiej jakości półproduktów.
Znacie produkty marki Full Mellow? Wolicie kąpiel w wannie czy szybki prysznic?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Stazyjka , Blogger