21:00

3xNIE - naturalne buble kosmetyczne #5.

Jestem bardzo wymagającą klientką i często krytykuję kosmetyki. Sama kupuję kosmetyki, które używam, więc stawiam im wysokie wymagania. Rozliczam je z obietnic producenta, a dobrze wiecie, jak marki potrafią zachwalać swoje produkty. Mimo mojej surowości, ostatni wpis z serii "Buble" pojawił się w kwietniu 2018 roku. Pora na nową porcję ostrej krytyki.


Felicea Natural Tusz do rzęs.

Ogólnie lubię markę Felicea i mogę polecić kilka ich kosmetyków, ale ta maskara to jakieś nieporozumienie. Ona nie robi nic, absolutnie. No może nieco przyciemnia rzęsy, ale od tego mamy hennę, więc też bez sensu. Maskara posiada dwie wersji szczoteczki, zwykłą i silikonową. Ja mam wersję ze zwykłą szczoteczką, ale różnicy między nimi nie ma. Kosmetyk nie pogrubia rzęs, nie wydłuża, nie podkręca, nie rozdziela. Mam wrażenie, że sama maskara tak jakby nie chce się przykleić do włoska, stąd taki zerowy efekt. Nigdy nie spotkałam tuszu do rzęs, które absolutnie nie widać na rzęsach. Dla mnie ten kosmetyk nie ma prawa istnieć, bo jest bezużyteczny, niestety. Choć liczyłam na długą miłość między nami.

Cossi Fuleren Peeling truskawkowy do ciała.

Jak to pachnie! Soczystą świeżą truskawką. I skład bardzo bogaty i naturalny. Tak bogaty, że peeling pozostawia tłustą warstwę na skórze, którą bardzo ciężko zmyć. Ten nadmiar olejków powoduje, że skórą się lepi, a jeśli tego nie zmyć, to następnego dnia czeka Was zapchane plecy i inne części ciała. Do tego jest to niby peeling solny, ale tak drobnoziarnisty, że nic Wam nie złuszczy. A więc zamiast porządnego oczyszczenia i odżywienia, jak w peelingach Wellness&Beauty z Rossmanna, dostaniemy natłuszczanie z zaskórnikami następnego dnia. 

Sansin Organiczny płyn do prania ubrań.

Organiczny i biodegradowalny żel pakowany do butelek stworzonych z plastiku z recyklingu. No same cuda. Plus zapach jest bardzo przyjemny i delikatny. Ale jest mały problem, płyn nie dopiera nawet minimalne zabrudzenia. Jako mama rocznego dziecka, często jestem umazana kaszką, zupką a czasem smarkiem czy czymś gorszym. I ten płyn z tym nie radzi, wszystkie plamy zostają na swoich miejscach, a przecież nie proszę o wypranie wina, trawy czy krwi. Tylko o usunięcie plamy po kaszce ryżowej! Do tego nie był jakiś mega wydajny. Nie jestem skłonna kupować co 5-6 tygodni nowe opakowanie. Znam osoby, które lubią ten żel, ale u mnie spisał się fatalnie, gorszego chyba nie miałam, więc nie polecam i uważam go za bubla.
Znacie kosmetyki, o których napisałam w tym poście? Podzielcie się swoją opinią na ich temat? Podzielacie moje zdanie?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Stazyjka , Blogger