22:23

#za15trzydziestka - jak mądrze planować i realizować swoje cele.

Dokładnie miesiąc temu rozpoczęłam moją małą metamorfozę - projekt "Za piętnaście trzydziestka". Bez przemyślanego planowania nic nie wyjdzie, bo mało wymyślić sobie, że zmienię swoje życie przed trzydziestką. Samo się nie zrobi, ja to doskonale sobie uświadomiłam ;) Tylko rozpisane na "małe kroczki" każde marzenie ma szansę na realizację. W tym poście zdradzę Wam jak skutecznie planować i działać, i jednocześnie nie mieć wyrzutów sumienia, jeśli coś nie wyszło.


Listy "To do" - jak je tworzyć i nie wariować?

Jeszcze kilka lat temu, posłuchawszy różnych mądrych ludzi od zarządzania czasem, zaczęłam rozpisywać kolejne zadania na poszczególne dni i godziny. Np. w poniedziałek o 14:00 mam zrobić notatki z dermatologii, a o 16:00 już powinnam obrobić zdjęcia do nowego wpisu. Jeśli okazywało się, że o 13:00 muszę pilnie poprawić prezentację na ćwiczenia i zajmowało mi to zadanie jakieś dwie godziny, to cały mój plan się sypał. Ja miałam wyrzuty sumienia, że nie zrobiłam wszystkiego, co miałam zapisane na planie dnia. Ta frustracja blokowała mnie i to do tego stopnia, że nie potrafiłam skupić się na działaniu, tylko rozpaczałam, że nie nadążam za harmonogramem.
Okazało się, że nie tylko ja mam taki problem i że to częste działanie naszego mózgu. Tak! To mózg przerabia bodźce idące od listy zadań i widząc, że coś jest nie tak, stymuluje wytwarzanie kortyzolu, hormonu stresu, który to niby ma nas pobudzić do skuteczniejszego działania i szybszych reakcji, ale bardzo często skutecznie nas blokuje. Planowanie w zgodzie z nauką (chodzi mi tu o neurobiologię) jest tworzenie luźnych kart zadań na dzień/tydzień/miesiąc. 
Jak to działa? Pokażę na przykładzie planu tygodniowego. Zapisujemy na kartce wszystkie zadania, jakie mamy wykonać w danym tygodniu. Nie przypisujemy je ani do konkretnego dnia, ani do konkretnej godziny. Wyjątek stanowią działania, które MUSIMY wykonać o konkretnej porze, np. wizyta u lekarza, czy telefon do urzędu koniecznie o 9:00. Reszta zadań, które nie mają określonej pory i możemy je wykonać w dowolnym dniu i godzinie zapisujemy na liście o dowolnej kolejności. Ważne, by nasz mózg odbierał to w taki sposób, że nie ma żadnej presji i jest wolność wyboru. Wtedy nic nas nie stresuje i nie czujemy presji na sobie. Oczywiście, jeśli lubicie pracować w takich warunkach, to ta metoda u Was się nie sprawdzi.
Ja uwielbiam uczucie, że jestem nieco ponad planem i panuję nad sytuacją. Co to oznacza? Gdy w poniedziałek widzę na liście np. 10 zadań do wykonania, to skreślając 3 pozycje, czuję się uskrzydlona, bo zrobiłam więcej niż może powinnam. Bo skoro niby nic nie musiałam robić danego dnia, a jednak usiadłam do pracy, to może tak jeszcze jedno zadanie odhaczę? Wiem, to okłamywanie samej siebie, ale tak właśnie działa mój mózg, i Wasz podobnie! W sytuacji gdy "nic nie muszę, a jednak robię" czujemy, że potrafimy więcej. Mamy też więcej chęci do działania i motywacji. Polecam spróbować, jeden tydzień nic nie zmieni, jeśli odejdziecie od sztywnego planu :)

Rozliczam grudzień.

Tu jeszcze tylko chciałam pokrótce zrelacjonować moje działania z poprzedniego miesiąca. W kwestii diety, to poszło mi bardzo dobrze, przez miesiąc tylko raz sięgnęłam po fast food i to w sytuacji,gdy byłam strasznie głodna, byłam na mieście i nie miałam czasu na porządny obiad, takie hamburger w biegu. Co do rozciągania, to z powodu przeziębienia i zawalonego nosa, zrezygnowałam z rozciągania na dwa tygodnie. Nie było najgorzej, ale jest też nad czym popracować. 
Mimo tego, że grudzień ogólnie jest miesiącem mega nastawionym na konsumpcjonizm i rzeczy materialne, to jest tu miejsce na prawdziwą duchowość. Więc wypełnienie postanowień duchownych nie sprawiło większego problemu. Szczególnie z docenianiem drobnych rzeczy. Szczególnie w grudniu jestem wdzięczna za życie, zdrowie najbliższych, za dach nad głową i pełny talerz. Postaram się utrzymać ten duch także na kolejne miesiące.

Planuję styczeń.

W styczniu po za wyżej wymienionymi nawykami, które będę kontynuowała, chcę postawić umiejętne planowanie dnia. Będę pilnować tego jak spędzam dzień i na ile starałam się wykorzystać każdą minutę na ulepszenie siebie i swojego życia. To nie znaczy, że planuję harować 24/7,lecz ograniczać bezsensowne działania, które nic nie wnoszą do mojego życia: plotkowanie, złoszczenie się, rozpamiętywanie przeszłości i gdybanie. 
Lubicie planować? Używacie do tego plannerów, telefonu czy zwykłą kartkę? Podzielcie się swoimi sposobami na skuteczne planowanie?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Stazyjka , Blogger