13:00

Pielęgnacja dla początkujących: cera sucha.


Ostatnio na blogu pojawił się przewodnik dla początkujących dla cery naczynkowej. Dzisiaj dwie kolejne blogierki, w czym jedna (Diana) dyplomowana kosmetolog, zdradzą swoich ulubieńców do pielęgnacji takiego wymagającego typu cery.

Diana, autorka bloga Naturale:
Moja cera z natury jest bardzo kapryśna. Przede wszystkim mam skórę suchą, wrażliwą, z delikatnie rozszerzonymi naczyniami krwionośnymi, ponadto przez jelitowe problemy często wyskakują mi różnego rodzaju wykwity. Produktami, które w moim przypadku sprawdzają się doskonale to:
Pianka nawilżająca dla cery suchej i wrażliwej Eolaboratorie

Dla mojej skóry jest bardzo delikatna, stosuję ją jako drugi etap oczyszczania. Nie mam po niej uczucia “ściągniętej” skóry, nie podrażnia i nie uczula.

Nacomi pyłek oczyszczająco-rozświetlający

Inna, oczyszczająca propozycja to pyłek Nacomi, który stał się w ostatnim czasie moim hitem. Po jego użyciu skóra jest pięknie rozświetlona i złagodzona. Zmniejsza też stany zapalne. Do stosowania również jako drugi etap w oczyszczaniu skóry.

Hydrolaty
Uwielbiam hydrolaty i jestem ich zdecydowanie większą fanką, niż toników z tego względu, że ciężko jest znaleźć fajny tonik bez substancji myjących w składzie. Hydrolaty za to mają cudowne właściwości przeciwzapalne i łagodzące, choć wiadomo, że mogą też uczulać, ponadto zawsze trzeba zwracać uwagę na ich pH. Moimi ulubionymi hydrolatami są malinowy, z róży oraz lawendowy.

Kremy
Sucha skóra potrzebuje solidnego nawilżenia, chociaż na dzien staram się wybierać te lżejsze, odpowiednie pod makijaż. Bezapelacyjnie moim ulubionym kremem, zarówno na dzien, jak i na noc jest fitoregulator z oczaru wirginijskiego firmy Organic life. Jest on napakowany ogromną ilością ekstraktów. To także doskonały produkt, kiedy nasza skóra ma “gorszy czas” - jest podrażniona, pojawia się na niej sporo niepożądanych zmian. Innym kremem, który również bardzo lubię jest Biolaven, zarówno wersja na dzien, jak i na noc. Są doskonałe do cery suchej, przy czym pięknie pachną!
Maseczki
Jestem ogromną fanką maseczek DIY, dlatego często sama mieszam ze sobą ulubione składniki. Jedną z najlepszych maseczek i w ogóle surowców kosmetycznych jest biała glinka, ponieważ jest bardzo uniwersalna. Mieszam ją przeważnie z hydrolatem, jakiego akurat używam. Z gotowych maseczek uwielbiam Bielenda hydro booster jelly mask i niestety trudno dostępną w Polsce mask of magnaminty od Lusha.


Emilia, autorka bloga Urodawgblondynki:
Moja cera nigdy nie była mocno wymagająca. Nawet jako nastolatka nie miałam problemów z trądzikiem i mogłam używać praktycznie wszystkiego, nawet kosmetyków z nie najlepszym składem, z najniższej półki cenowej. Niestety wraz z przeprowadzką do dużego miasta zaczęła być kapryśna. Twarda woda, zanieczyszczone powietrze i szybkie tempo życia niestety jej nie służyły. Z wiekiem zaczęła się również coraz bardziej przesuszać oraz czerwienić i to stało się moim głównym problemem. Oczywiście w przypadku cery suchej bardzo ważna jest odpowiednia dieta oraz picie dużej ilości wody w ciągu dnia. Pamiętajcie również o zbadaniu gospodarki hormonalnej. Jeśli Wasza cera mocno się przesusza może mieć to przyczynę w chorobach tarczycy np. Hashimoto. Po wielu eksperymentach kilka lat temu spróbowałam kosmetyków naturalnych i to całkowicie odmieniło stan mojej cery. Minimalizm zdecydowanie jej posłużył. 
Podstawą każdej pielęgnacji powinno być przede wszystkim skuteczne, ale jednocześnie delikatne jej oczyszczenie.  W moim  przypadku najlepiej sprawdza się dwuetapowe oczyszczanie. Moim ulubionym produktem do demakijażu jest Aksamitny Balsam od Czraszki. Idealnie rozpuszcza nawet najbardziej trwałe kosmetyki, a przy tym nie podrażnia cery (w przeciwieństwie do pocierania twarzy wacikiem z płynem micelarnym – moja skóra tego nie lubi) Taki masaż twarzy jest również bardzo odprężający dzięki zawartym w balsamie olejkom eterycznym. Następnie całość zmywam pianką . Obecnie moją ulubioną jest Million Stars z firmy Bartos. Zawiera w sobie hydrolat z bławatka, sok z aloesu oraz wyciąg z gipsówki wierzchowatej które regulują pracę gruczołów łojowych oraz działają przeciwzapalnie i antyoksydacyjnie. Pianka jest gęsta i dobrze domywa resztki olejku do demakijażu. Jest jednak na tyle delikatna, że sprawdza się także w porannej pielęgnacji lub w dni, gdy nie noszę makijażu. Zapach jest bardzo subtelny, lekko cytrusowy. 
Kolejnym etapem jest tonizacja. Wbrew pozorom jest to bardzo ważny element, a niestety wiele osób go pomija. Natomiast tonik ma za zadanie ukoić skórę oraz przywrócić jej prawidłowe pH po myciu. Od dłuższego czasu zamiast toników używam po prostu hydrolatów. Moim ulubieńcem jest zdecydowanie ten rokitnikowy z Republika Mydła. Rokitnik jest bogatym źródłem witaminy C dzięki czemu wzmacnia naczynka i rozświetla cerę. Pięknie redukuje zaczerwienienia. Cera jest przygotowana na przyjęcie kolejnych produktów pielęgnacyjnych. Dużym plusem jest jego atomizer, który rozpyla na twarzy delikatną mgiełkę produktu. To bardzo uprzyjemnia jego używanie. 
Krem do twarzy to kosmetyk od którego wymagam dużo. Przyznaję się, że nie przepadam za wieloetapową pielęgnacją ze względu na brak czasu (wszystkie młode mamy na pewno to zrozumieją). Dlatego szukam w kremie bogatego składu, który odpowie na potrzeby mojej skóry. Unikam natomiast zbędnych zapychaczy takich jak parafina czy silikony. Kremem do którego chętnie wracam i jak na razie jest moim zdecydowanym ulubieńcem jest Apple Queen firmy Bartos. Jest to krem dzięki któremu nie muszę już nakładać żadnych dodatkowych nawilżaczy w formie esencji czy serum. Moja skóra jest po nim nieziemsko miękka i gładka i ładnie napięta, ale w tym pozytywnym tego słowa znaczeniu. Krem zawiera komórki macierzyste jabłoni oraz wyciąg z czerwonej koniczyny. W składzie znajdziemy również nawilżający kwas hialuronowy. Jednym słowem w tym małym słoiczku jest napakowane właśnie to, czego moja cera potrzebuje. Nadaje się on zarówno na noc jak i na dzień, pod makijaż gdyż szybko się wchłania nie pozostawiając na skórze tłustej warstwy. Co więcej krem możemy stosować również pod oczy, co sprawia że staje się on jeszcze bardziej wielofunkcyjny. Dużym plusem jest jego innowacyjne opakowanie. Pompka air less sprawia, że aplikacja jest higieniczna i nie wprowadzamy bakterii do słoiczka. Umożliwia również wykorzystanie kremu do ostatniej kropli. 
Powyższe kosmetyki składają się na moją codzienną pielęgnację jednak od czasu do czasu wspomagam swoją skórę oczyszczajacą maseczką Duetus. Jest to maseczka z zieloną glinką, olejem konopnym oraz węglem aktywnym. Natomiast ma ona tak kremową konsystencję, że po jej zmyciu skóra jest ślicznie oczyszczona ale jednocześnie nie jest nieprzyjemnie ściągnięta. Rzekłabym, że jest bardzo dobrze nawilżona i miła w dotyku. Bardzo żałuję, że maseczka ta jest dostępna jedynie w saszetkach.
Dziewczyny poleciły bardzo ciekawe kosmetyki, większość to są marki polskie, więc tym bardziej warto się zainteresować ;) Już w następnym poście przyjrzymy się pielęgnacji cery mieszanej i tłustej.
P.S. Zdjęcia należą do autorek tekstów.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Stazyjka , Blogger