21:38

Estee Lauder: mini recenzje mini zestawu.

Recenzja miniaturek? Głupota! Może ktoś tak pomyśleć, ale ja jednak decyduje się na taki wpis. Bo te miniaturki okazały się bardzo wydajne: kremu mi starczyło na 18 dni a serum na 25 dni. Myślę, że w takim czasie można nieźle przetestować kosmetyk i wyrobić sobie zdanie na jego temat.
Estee Lauder Revitalizing Supreme +.
Krem o gęstej i treściwej konsystencji, który wbrew pozorom świetnie rozprowadza się na skórze i szybko się wchłania. Nadawał się pod makijaż, więc używałam go jak na noc, tak i na dzień. Nie oszukujmy się, skład nie jest naturalny i dla niektórych będzie nawet dość kontrowersyjny, ale kosmetyk dobrze oddziaływał na moją skórę, więc nie mogę o nim napisać źle. Krem dobrze nawilżał skórę, nie zapychał, nie miałam żadnych przykrych niespodzianek na twarzy, choć pod palcami czuje się na taki lekko silikonowy. Obawiałam się, że zapcha, ale na szczęście, nic się nie działo.
Generalnie, byłam zadowolona z tego kremu. Luksusowe opakowanie, które ładnie wygląda na toaletce , zapach też piękny, perfumowy ale nienachalny. Wszystko to pozytywnie wpływa na wrażenia i bodźce sensoryczne, ale ... Nie byłabym w stanie wydać na niego ponad 300 zł, bo nie było efektu wow. Jak ktoś ma tyle pieniędzy na wydaniu, to czemu nie. Ale znam kremu, które działają równie dobrze, jeśli nie lepiej, a kosztują 1/10 jego ceny. Co innego serum.
Estee Lauder Advanced Night Repair Synchronized Recovery Complex II. 
Serum jest zamknięte w piękne brązowe pakowanie z pipetką. Zapach jest lekko perfumowany, ale mniej wyczuwalny niż w kremie. Konsystencja gęsta, ale świetnie się rozprowadza i bardzo szybko się wchłania, dzięki czemu serum jet bardzo wydajne. Kosmetyk dobrze współgrał z moją naturalną pielęgnacją. Każdy krem nakładał się na niego bez problemu, nic się nie ważyło i nie rolowało. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że serum podbijało działanie kremu. Skóra po nocy (bo serum nakładał tylko na noc) była świetnie nawilżona, napięta, wygładzona i delikatnie rozświetlona. Faktycznie wyglądała na wypoczętą i odnowioną. Czoło nie świeciło się, choć często mi się to zdarza po nocy.
Reasumując, byłam bardzo zadowolona z tego serum. Upewniłam się w swoim przekonaniu, że mojej skórze bardziej służą kosmetyki nie na bazie olei, tylko mające wodnistą konsystencję. Jeśliby nie zawrotna cena w 329 zł za 30 ml, już bym pędziła po pełnowymiarowe opakowanie. Chyba będę musiała pokombinować z miniaturkami ;)
A ile Ty gotowa jesteś wydać na kosmetyk dla pielęgnacji? Jaki najdroższy kosmetyk miałaś w swojej kosmetyczce?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Stazyjka , Blogger