17:24

Vianek - recenzje maseczek do twarzy.

Każdy kto regularnie czyta mojego bloga wie, że uwielbiam wszelakiej maści maseczki do twarzy. Najbardziej te gotowe w dużych słoiczkach i tubkach, lecz maseczkami w saszetkach i płachcie też nie pogardzę. O moich ulubionych maseczkach w słoiczkach nie tak dawno był osobny wpis. Teraz zapraszam Was na recenzję maseczek Vianka.

Vianek Ujędrniająca maseczka na twarz, szyję i dekolt.
Maseczka przeznaczona do cer suchych, zwiotczałych, dojrzałych, potrzebujących ujędrnienia i odnowienia cery. Miała przyjemny truskawkowy zapach, konsystencją bardzo przypominała mi zmiksowane truskawki z jogurtem. Maseczka łatwo rozprowadzała się na skórze i dobrze się trzymała. W składzie kosmetyk ma ekstrakt z truskawki, olej lniany, olej z wiesiołka, olej z pestek malin i truskawki oraz kwas hialuronowy.
Działanie maseczki nie było jakieś spektakularne: nawilżyła i odżywiła cerę, skóra była bardziej napięta i taka jakby bardziej gęsta. Ale bez rewelacji, choć rozumiem, że głupotą jest oczekiwać, iż maska długotrwale poprawi stan cery. Kupię ją jeszcze raz, bo dzięki zapachowi, maseczkę bardzo przyjemnie się używało.
Vianek Łagodząca maseczka do twarzy.
Łagodząca maseczka jest przeznaczona do cery podrażnionej i wrażliwej. Cenne składniki, jakie znajdziemy w maseczce to: glinka biała, olej kokosowy, olej słonecznikowy, ekstrakt z korzenia kozłka lekarskiego. Maseczka miała gęstą kremową konsystencję, którą nie było tak łatwo rozprowadzić na cerze. Do tego, dość szybko wysychała, więc warto mieć hydrolat pod ręką, by zmilżyć maskę. Niestety, kosmetyk nie pachniał kokosem, a bardzo na to liczyłam.
Jeśli chodzi o działanie, to dzięki glince białej maseczka absorbuje nadmiar sebum, a olej kokosowy dobrze nawilża i odżywia. Skóra byłą gładka w dotyku, zmatowiona i faktycznie uspokojona, bo wszelkie zaczerwienienia i podrażnienia były "przyciszone". Byłam przyjemnie zaskoczona działaniem i chętnie nie raz jeszcze ją kupię.
Vianek Wzmacniająca maseczka do twarzy.
Maseczka przeznaczona do cery naczyniowej i z trądzikiem różowatym, ma za zadanie wzmocnienie naczyń krwionośnych, oczyszczenie, nawilżenie, zmniejszenie napięcia i zaczerwienienia skóry. W składzie znajdziemy glinkę czerwoną, olej sezamowy, olej ze słodkich migdałów, alantoinę i pantenol. Pachniała jak masło orzechowy i miała przyjemną, nie zbyt gęstą konsystencję.
Niestety, maseczka spisała się gorzej niż poprzedniczki. Co prawda nie mam cery naczyniowej, ale obiecanego oczyszczenia, nawilżenia czy zmniejszenia zaczerwienienia nie zauważyłam. No niby coś robiła, ale lepiej oczyszczała maska normalizująca, nawilżenie i zmniejszenie zaczerwienień zapewniała maska łagodząca. A więc wolę tamte i do maski wzmacniającej już nie wrócę.
Vianek Normalizująca maseczka do twarzy.
Przeznaczona do cery tłustej i normalnej, ma za zadanie wyregulować wydzielanie sebum, nawilżyć oraz oczyścić. W składzie znajdziemy glinkę zieloną i węgiel aktywny. Maska miała w miarę gęstą konsystencję i ładnie rozprowadzała się na skórze. Nie wysychała też jakoś przesadnie szybko, ale i tak musiałam zwilżyć ją hydrolatem. 
Nie będę ukrywać, że maseczka stała się moją ulubienicą z całej czwórki. Ładnie oczyszczała cerę, zmniejszała widoczność porów i wydzielanie sebum. Do tego cera była ładnie nawilżona, nie ściągnięta czy wysuszona. Wystarczyła mi na dwa razy, bo używałam jej wyłącznie na strefę T. Mój hit i chyba już must have.
Używałyście maseczek Vianka? Jaka jest Waszą ulubioną? A może polecisz mi jakąś inną dobrą maseczkę?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Stazyjka , Blogger