21:05

Co zabieram na wyjazdy? Moje cztery "M".


Po za standardowym zestawem typu miniaturki szamponu i żelu pod prysznic, kosmetyków do pielęgnacji czy mini wyposażenie do makijażu, są jeszcze perełki, które zawsze zabieram ze sobą w dłuższe podróże. Przedstawię Wam moje magiczne cztery „M”.

Mgiełka do twarzy. Najczęściej do ekspresowego nawilżenia i odświeżenia twarzy używam wody termalnej. Ale tym razem wybrałam wodę aloesową, która nie tylko świetnie nawilża, ale także koi skórę po dłuższym przebywaniu na słońcu. Atomizer tworzy bardzo lekką i delikatną mgiełkę, więc nie boje się używać wody nawet na makijaż. Świetny kosmetyk za nieduże pieniądze.

Masażer do twarzy The Body Shop to moje wielka miłość od kilku lat. Pisałam o nim gościnnie u Anety (cosmeticosmos.pl), kto jeszcze nie czytał, zapraszam. Dobry masażer plus regularność mogą zdziałać cuda. Skóra jest napięta, kontur twarzy wyrysowany, krążenie i wytwarzanie kolagenu pobudzone, a chłonka odprowadzona z naczyń. Na temat masażu twarzy pojawi się oddzielny obszerny wpis, a na razie jedynie zachęcam wypróbowania na sobie działania masażeru.

Maski, do twarzy i włosów. O tych do twarzy pisałam niedawno (klik), więc skupie się na maskach do włosów. Czasem woda w miejscach wypoczynkowych jest twarda i nie korzystna dla włosów. Sól morska, wiatr i słońce też nie polepszają ich kondycji, stąd zawsze zabieram ze sobą dobrą maskę. Tym razem wybrałam klasyk, Kallos Latte. Wiedziałam jaka woda będzie w miejscu mojego urlopu, stąd wybór tego nieco lżejszego kosmetyku. W tropiki zabrałabym czegoś bardziej odżywczego. Maska Latte ma proteinowy skład, więc dobrze odżywia i nawilża, włosy są gładkie, mięsiste i dociążone. Lekka konsystencja nie obciąża, ale używana przez dłuższy czas może przeproteinować włosy.

Masło do ciała jest moim niezbędnikiem przez cały rok. Latem wolę suche olejki, ale masło The Body Shop Pinita Colada zdeklasowała wszelkie inne kosmetyki do ciała. Lekka kremowa konsystencja łatwo rozprowadza się i szybko się wchłania. Nie pozostawia tłustej lepkiej warstwy, nie brudzi pościeli i ubrania. Skóra po użyciu masła jest nawilżona, super sprawdza się także używane po opalaniu czy depilacji. A ten boski zapach kokosa! Nie taki słodki jak w wersji klasycznej, ale soczysty i świeży. Utrzymuje się na skórze przez kilka godzin i jest nienachalny. Pinita Colada stała się moim numer jeden wśród maseł do ciała TBS.

 Jakie kosmetyki Ty zawsze zabierasz ze sobą na wakacje?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Stazyjka , Blogger