19:50

Denko #10: pielęgnacja twarzy i kolorówka.

W grudniu nie pojawił się projekt "Denko", więc połączyłam go ze styczniowym. Powstał wpis-tasiemiec, choć i tak podzieliłam go na dwie części. Postaram się by recenzje były krótkie i zwięzłe oraz by zawierały mnóstwo przydatnej informacji o kosmetyku. Dziś skupimy się na pielęgnacji twarzy. Róbcie sobie kawę lub herbatę i zapraszam do czytania.

Twarz:

Pasta do zębów Biomed z kompleksem ziołowym. Moja ulubiona pasta do zębów bez fluoru. Już nie raz pokazywałam te pasty na blogu. Pasta dobrze oczyszcza zęby, spowalnia powstawanie kamienia oraz wzmacnia emalię. Nie wybiela i to jej jedyny minus. Od jakiegoś czasu jest dostępna w Biedronce.
Cossi Fuleren Tonik łagodzący. Bardzo lubiłam ten tonik, bo w upały spisywał się idealnie. Dobrze odświeżał cerę, usuwał zanieczyszczenia oraz tonizował. Atomizer działał genialnie, powstająca mgiełka była bardzo delikatna, jak chmurka. Buteleczkę zostawię, by przelewać do niej hydrolaty i inne toniki. Niestety, jesienią tonik mocno mnie podrażnił. Skóra po jego użyciu była zaczerwieniona, piekła i była ściągnięta. Nie wiem z czym ta reakcja była związana, ale resztki tonika wyrzucam i na nowe opakowanie raczej się nie skuszę.
L'Occitane Lip Balm. Balsam do ust z masłem shea. Fajny balsamik, ma nieco wazelinową konsystencję, ale dobrze nawilża i odżywia usta. Wiem o czym mówię, bo kosmetyk uratował moje usta po porodzie (kto to przeżył, ten zrozumie). Jeśliby nie moja duża kolekcja innych balsamów do ust, to chętnie kupiłabym pełnowymiarowe opakowanie. 
Iossi Serum rozświetlające z witaminą C. Dzięki Kamili z bloga mylovelyfuschia mogłam przetestować próbkę tego serum. Starczyło mi na ok. 18 dni używane rano pod krem, więc mogę o nim się wypowiedzieć. Serum lekko matowiło cerę, sprawiało, że wszelkie niedoskonałości szybciej się goiły. Cera była odżywiona i bardzo przyjemna w dotyku. Nie zauważyłam, by serum rozjaśniło przebarwienia po krostkach, ale może nie używałam go wystarczająco długo. Nie wykluczam zakup pełnowymiarowego opakowania, ale raczej nie w najbliższe miesiące.
Cosnature Augencreme Eye Cream. To ja rozumiem próbki! Jedna saszetka zawiera 5 ml produktu, więc starcza nam na kilka tygodni. Ja zużyłam trzy takie próbki, więc tak jakby pełnowymiarowe opakowanie. Przyznam, że krem nie porywa. Dobrze nawilża i napina skórę pod oczami, nadaje się pod makijaż, ale poza tym. Bez rewelacji, dobry krem nawilżający, szybko się wchłania, nie obciąża skóry pod oczami. Jako pierwszy krem pod oczy dla młodych dziewczyn jest idealny. Jeśli szukać czegoś anti aging, niestety, to produkt nie dla Was.
Skinlite maska z kolagen i ekstraktem wodorostów. Płachta była bogato nasączona esencją, która dobrze się wchłaniała i nie pozostawiała lepkiej nieprzyjemnej warstwy. Maska nawilżała cerę, łagodziła podrażnienia, miała delikatny efekt liftingujący. Traktuję te maski raczej jak miły dodatek do wieczornego relaksu, niż jak pełnowartościowy etap pielęgnacji.
Tołpa Estetic Trądzik Maska. Maska na bazie glinki dobrze oczyszczała cerę, ściągała pory. Już powstałe wypryski delikatnie wysuszała, więc szybciej się goiły. Lubię maski na bazie glinek, bo widzę ich działanie, więc chętnie jeszcze raz sięgnę po maskę Tołpy.

Kolorówka:

Blend It Gąbeczka do makijażu. Pisałam o niej na blogu. Nie lubiłam jej, bo pochłania bardzo dużo podkładu. Gdy mówię "bardzo dużo" mam na myśli 3 razy więcej, niż jeśli aplikować podkład palcami czy pędzlem. Nie polecam.

Miss Sporty Kohl Kajal eye pencil 002. Moja ulubiona brązowa kredka do oczu w ostatnim czasie. Bardzo precyzyjna, dobrze napigmentowana, nie ściera się nawet z przetłuszczającej się powieki. Do tego tania jak barszcz, a przy regularnym użyciu starczyła mi na ok. 7 miesięcy. Gorąco polecam przyjrzeć się jej w Rossmannie.
Miss Sporty Studio Lash Designer Gel 24 HR. Brązowa kredka do oczu o żelowej konsystencji. Producent zapewnia, że  jest długotrwała. Otóż nie, na przetłuszczających się powiekach wytrzymuje góra 4-5 godzin, a następnie zaczyna znikać. Jaskółka ściera się jeszcze szybciej. Czasem odbija się na górnej powiece, więc dla mnie nie warta zachodu. Do tego jest niewydajna, bo starczyła mi na ok. 3 miesiące. Mam jeszcze w czarnym, szarym i granatowym kolorze i reszta zachowuje się podobnie.
L'Oreal Paradise Extatic. Bardzo lubiłam tą maskarę, choć nie od samego początku umiałyśmy się dogadać. Gdy maskara jest "świeża" na szczoteczce pozostaje dużo produktu, więc rzęsy mogą być posklejane. Ale po miesiącu problem znika. Po tym czasie rzęsy prezentują się rewelacyjnie: są pogrubione, wydłużone i podkręcone. Są ładnie rozdzielone i wyglądają na gęste i bardzo puszyste. Cena w drogeriach przeraża, ale na całe szczęście w sklepach Internetowych kosztuje 1/3 ceny rossmannowskiej.
Revitalash advanced. Odżywka na szybszy porost rzęs, która faktycznie działa. Po 2 miesiącach regularnego używania rzęsy były znacznie wydłużone a do tego gęstsze. Bardzo polecam wypróbować, jeśli jeszcze nie używaliście tej odżywki.
W następnej części pojawią się kosmetyki do włosów i ciała, a także zapachy. Nazbierało się tego całkiem sporo, co nie może nie cieszyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Stazyjka , Blogger