17:39

Minimalistyczne podsumowanie roku 2018.


Blogmas 2018 chcę rozpocząć podsumowaniem roku 2018 pod względem minimalizacji stanu posiadanie. Na początku roku, mocno zainspirowana książką „Chcieć mniej”, postanowiłam starać się ograniczyć swoje zakupy oraz pozbyć się nieużywanych rzeczy. Także na blogu znajdziecie kilka tekstów z moimi przemyśleniami i podpowiedziami jak tego dokonać. A więc czas podsumować moje działania.

Przez cały rok dzielnie ograniczałam zakupy kosmetyczne i ubraniowe. Nie szalałam na promocjach zimą i latem, bo kupiłam zaledwie kilka ubrań, a każdy zakup był mocno przemyślany. Co do kosmetyków, to udało mi się pohamować moją natychmiastową chęć posiadania, więc spontanicznych zakupów raczej nie było. Na promocjach typu -55% w Rossmannie kupiłam tylko kilka kosmetyków i przyznam szczerze, niemal wszystkie kosmetyki są regularnie używane, więc z małym wyjątkiem uważam ten rok za bardzo udany.
Jeśli chodzi o współprace/gratisy ze spotkań blogerskich, to tu także udało mi się mocno zredukować przypływ nowych kosmetyków. Zrezygnowałam z mnóstwa ofert współpracy z markami, które nie produkują kosmetyków o naturalnym lub przynajmniej przyjaznym składzie. A jedyne gratisy ze spotkań, które otrzymałam, to były kosmetyki ze spotkania „Nature of Woman”, które sama organizowałam. Co oznacza, że sponsorami spotkania były firmy, produkujące naturalne kosmetyki, które sama chętnie używam.

Co do zakupów z kategorii „do domu”, to tutaj słabo mi poszło. Miałam okres, że „to się przyda do nowego mieszkania”. A zebrawszy wszystko do kupy, widzę, że część z tych ozdób/miseczek/podstawek do siebie nie pasuje. Więc teraz jestem na etapie „jak to zagospodarować, skoro już wydałam na nie pieniądze”. Staram się nic nowego nie kupować, ale czasem ulegam pokusie. Szczególnie jeśli chodzi o świeczki i woski zapachowe.
Robiąc bilans „Zużycia – zakupy”, to wypadłam całkiem nieźle. Moje zbiory pomniejszyły się o jeden karton zapasów. Niestety, zbiory kolorówki raczej rosną, choć nie w tak zawrotnym tempie jak jeszcze dwa lata temu. Postaram się popracować nad tą kwestią w 2019 roku.
Oprócz ograniczania zakupów, starałam się także oddawać/wyrzucać nieużywane rzeczy. Nie poszło mi najlepiej, bo moja garderoba jest jeszcze daleka od ideału. Ale trzy siaty ubrań poszła w świat. Do tego zrobiłam porządki w tekstyliach, bieliźnie, dokumentach i apteczce. Kolejne zapełnione worki na śmieci i nieco wolnego miejsca w szafie i komodach. Ale wiem, że przed Świętami warto jeszcze raz przejrzeć niektóre półki i szuflady ;)

Podzielę się z Wami niektórymi nawykami, które sobie wyrobiłam w ciągu tego roku, a które nie raz uratowały mnie przed spontanicznym zakupem. A także kilka sztuczek, które pomogły mi bez żalu pozbyć niektórych rzeczy:
Twórz wish listy i regularnie je aktualizuj. Po przeczytaniu recenzji kolejnego super kremu zapisuję jego nazwę na moją „wish listę”. I tak robię z każdym kosmetykiem lub świeczką na którą mam ochotę. Raz na miesiąc przeglądam tą listę i bardzo często jest tak, że nie mam pojęcia co to jest za krem i dlaczego on się znalazł na mojej liście.
Jeśli nadal masz wielkie parcie na coś z wish listy, to kup sobie. Zasada jest prosta: jeśli nawet po upływie miesiąca dwóch masz wielką chęć na posiadanie pomadki w danym odcieniu, to kup ją przy najbliższej promocji (by nieco zaoszczędzić jak już musisz wydać). Często jest tak, że faktycznie, kosmetyk jest super, ale ja już nie mam takiego parcia, by koniecznie go mieć. Ja tak miałam z podkładem Lancome Teint Miracle. Byłam tak napalona na zakup tego podkładu, bo na blogach aż przelewało się od pozytywnych opinii. Ale po upływie ok. 4 miesięcy mój zapał spadł do zera i ostatecznie wykreśliłam ten podkład z mojej listy chciejstw.

Miej wypisaną listę wszystkich kosmetyków jakie posiadasz z danej kategorii wraz z datami ważności. Dopiero wypisanie wszystkich balsamów do ciała zmobilizowało mnie do regularnego zużywania zapasów. Wynikiem jest zużycie 5 balsamów do ciała, kolejne dwa oddałam mamie, więc obecnie mam w zapasach dwa masła do ciała i jeden balsam. Daty ważności są na tyle długie, że bez obawy zdążę je zużyć przed upływem terminu przydatności.
Przed promocjami typu „-55%” nie czytaj wpisów polecających. Może jak blogerka na tym stracę, ale niech mi będzie. Przed taką promocją usiądź sama i sprawdź swoją wish listę. Jeśli są na niej kosmetyki, które bardzo chcesz, a które można kupić na tej promocji, to już wiesz na co warto polować. W chwili, gdy zaczynasz przeglądać internety z myślą „co fajnego polecają kupić” sama się nakręcasz i nagle zaczynasz chcieć znacznie więcej, niż tak na prawdę miałaś zamiar kupić. Bo jeśli sprawdzać, co z tego faktycznie potrzebujemy, to może okazać się, że wszystko mamy i można obejść się bez zakupów.
Jeśli masz trudności z pozbywaniem się z zalegających rzeczy, rób to na raty. Ja nigdy nie mam determinacji, bo pozbyć się wszystkich nienoszonych ubrań. Ale systematycznie, raz w miesiącu przeglądam szafę i zawsze wyhaczę coś, co mogę oddać/wyrzucić. Tak, proces ten jest bardzo czasochłonny, ale jeśli masz opory przed większymi porządkami i jednoczesnym wyrzuceniem dużej ilości ubrań/dodatków/bibelotów, to tam metoda jest zdecydowanie dla Ciebie.

Kolejny trick dotyczy bardzo opornych osób oraz ubrań, które nie nosimy, ale bardzo nam żal się ich pozbyć. To ubierz te ubrania w dniu, w którym musisz być długo poza domem i na widoku, wśród innych osób. Może okazać się, że jednak dobrze czujesz się w tym ubraniu i jeszcze będziesz się zastanawiała, czemu to jej nie zakładałaś wcześniej. Ale w 95% przypadkach przez cały dzień będziesz czuła się niekomfortowo w tym ubraniu i po przybyciu do domu z wielką chęcią pozbędziesz się nienawistnego ciucha.
Kontrakty z samą sobą. Mówią, że nie można uczyć się nowego nawyku nagradzając siebie za wyrzeczenia, bo wtedy nawyk kojarzy się z czymś złym. A ja mówię, że można i że czasem tylko to działa. Ja mam ze sobą kilka takich umów dotyczących zakupów ubraniowych oraz świecowych. Czasem tylko oczekiwanie na nagrodę w postaci nowej, dobrej jakościowo koszuli powstrzymuje mnie przed kupnem kilku badziewnych, ale ładnych koszulek na wyprzedaży.
Jeszcze kilka moich rad znajdziecie tu:
Jeśli macie swoje patenty na ograniczenie zakupów oraz na bezpoleśne pozbywanie się zbędnych rzeczy, to piszcie w komentarzach. Stwórzmy razem Bazę Tricków dla Początkującej Minimalistki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Stazyjka , Blogger