19:33

Denko # 9: Clochee, Le Café de Beauté, Zrób Sobie Krem.


Listopad spędziłam głównie w domu, dochodząc do siebie po porodzie i ucząc się nowej roli bycia mamą. Czasem są takie dni, że do łazienki trafiam dopiero po południu, bo wcześniej jestem uwięziona przy dziecku. Więc zużyć jest mało, ale nawet wśród tych kilku kosmetyków jest kilka perełek, które mocno Wam polecam. Więc zapraszam do czytania!

Ciało:
Nacomi Bioaktywny Peeling Kokosowy. Moja wielka miłość. Pokazywałam już go w ulubieńcach, więc tylko krótko o nim napiszę. Naturalny skład, obłędny słodki zapach kokosa. Bardzo dobrze peelingował skórę, a zawarte w nim olejki świetnie skórę nawilżały. Do tego jest wydajny, a cena na promocji bardzo zachęca do zakupu.
Isana Delikatne mydło Time to relax. Mydło faktycznie bardzo delikatne: i jego zapach (biała herbata), i działanie i konsystencja. Przez co nie należy do wydajnych produktów, ale jego cena też jest raczej niska, więc jedno na jedno wychodzi. 

Nivelazione Ekspresowe nawilżanie w 3 sekundy. Krem w sprayu do stóp marki Nivelazione faktycznie w ekspresowym tempie nawilża skórę. Nie jest to odżywczy krem z mocznikiem, tylko coś bardzo delikatnego, w sam raz na upalne dni. We wrześniu i październiku chętnie po niego sięgałam. Okazał się dość wygodny w użyciu, bo szybko się wchłaniał, miał przyjemny zapach i był dość wydajny. Raczej do niego wrócę, ale dopiero latem, bo na zimę jest za lekki.
Palmer’s Massage Lotion for Stretch Marks. Kosmetyk paradoks. Ma w składzie 5 olei i kilka ekstraktów, ale także nie wiedzieć czemu parafinę i pochodne ropy naftowej. Jest przeznaczony dla kobiet w ciąży, ale zawiera Phenoxyethanol. Krem bardzo dobrze rozprowadzał się na skórze, szybko się wchłaniał, pozostawiał skórę odżywioną (zasługa parafiny?). Jednak nie kupię pełnowymiarowe opakowanie, bo znam lepsze balsamy do ciała o równie pięknym zapachu.
Garnier Neo Intensywny Antyperspirant Niewidoczny Suchy Krem. Antyperspirant, który faktycznie chroni nawet podczas intensywnego wysiłku, a same dobrze wiecie, że w zaawansowanej ciąży każdy wysiłek jest intensywny ;) Kosmetyk dobrze chronił, nie brudził ubrań, szybko się wchłaniał i miał piękny delikatny zapach cytrusów. Ale jego wydobycie może być uciążliwe, szczególnie jeśli zostaje go w opakowaniu mniej niż 1/3. Więc albo nie męczymy się i wyrzucamy, marnując znaczną część produktu, albo uzbrajamy się w cierpliwość i męczymy się z nim jeszcze kilka tygodniu. Antyperspirant do tanich nie należy, więc wybrałam drugą opcję. Ale z powodu jego opakowanie, raczej nie sięgnę po niego kolejny raz.
Oilatum baby Emulsja do kąpieli. Coś co testowała moja córeczka. Moje pytanie jest takie: czy wszystkie emulsje do kąpieli dla niemowlaków muszą być wypchane parafiną i PEG-ami? Istnieją jakieś bardziej naturalne emulsje? Jeśli znacie takie, to napiszcie, proszę, w komentarzach. Bo dana emulsja niby wodę zmiękcza, ale czy jednocześnie nie szkodzi delikatnej skórze dziecka? Mam mieszane uczucia, więc szukam czegoś lepszego.
Twarz:
Le Café de Beauté Skoncentrowane serum do twarzy Witaminowy Koktajl. Moja miłość w okresie upałów: głęboko nawadnia skórę, działa napinająco i poprawia koloryt skóry. Po jego użyciu skóra wygląda na wypoczętą i promienną. Nie obciąża i przypadnie do gustu posiadaczkom cery tłustej i mieszanej. Więcej pisałam o nim w poniższym wpisie.
Tołpa Dermo Men Energy 30+. Energizujący krem-żel przeciw zmęczeniu używał Pan Mąż i prosił mnie o nim napisać, bo jego skromnym zdaniem jest to jeden z lepszych kremów dla mężczyzn. A jak facet coś chwali, to chyba coś w tym jest. Z jego słów krem dobrze nawilżał skórę, nadawał się także jako krem po goleniu, bo był bardzo delikatny dla podrażnionej skóry. Faktycznie krem zmniejszał oznaki zmęczenia, redukował opuchnięcie twarzy po nieprzespanej nocy, koloryt był poprawiony a cera była bardziej gładka i promienna. Do tego nie zapychał, a wręcz goił już istniejące wypryski. Bardzo polecamy ten krem :)

Bielenda Carbo Detoks Oczyszczający Żel Węglowy. Używany głównie przez Pana Męża, ale czasem mu podkradałam ten żel, bo miał obłędny owocowy zapach. Dobrze oczyszczał skórę z resztek makijażu, nie wysuszał i nie podrażniał. Nie szczypał oczu, dobrze się pienił i był bardzo wydajny. Dodatkowy plus za opakowanie, bo pompa działała bez zarzutu i można było wydobyć niewielką ilość produktu. Byłam mile zaskoczona i nie wykluczam ponownego zakupu.
Clochee Lekki krem nawilżająco-rewitalizujący. Delikatny lekki krem, idealny na cieplejsze dni. Dobrze skórę nawilżał, pozostawiał ją gładką i napiętą. Nadawał się pod makijaż, bo lekko skórę matowił. Jedyny minus to pompa, która czasem wystrzeliwała produktem, przez co marnowaliśmy jakąś ilość kosmetyku. Więcej o nim napiszę wkrótce w osobnej recenzji kosmetyków Clochee.
Zrób Sobie Krem Hydrolat z lawendy bułgarskiej. Używałam go w upały do odświeżenia cery oraz dodawałam do glinek. Dobrze skórę odświeżał i tonizował. Zapach nie należy do najprzyjemniejszych, ale takie są uroki naturalnych surowców. Niska cena i dobra wydajność skłaniają mnie do ponownego zakupu.
Bielenda Crazy Mask Oczyszczająca maska w płachcie. Pisałam o niej na Instagramie. Zapraszam do śledzenia mojego kanału, bo pojawiają się tam recenzje różnych kosmetyków, szczególnie polecam śledzić hasztag #kosmetycznazołza gdzie opisuje totalne niewypały. A ta maseczka właśnie takim kosmetycznym nieporozumieniem jest. Zawarte w niej serum jest bardzo lepkie, wszystko do twarzy się klei i to uczucie pozostaje nawet po godzinie od użycia maski. Póki nie umyłam twarzy nie pozbyłam się tego uczucia. A chyba nie o to chodzi w maseczkach, by po ich użyciu chcieć to wszystko jak najszybciej zmyć. Skład nie jest najgorszy, nawet dość przyzwoity, ale działanie wszystko przekreśla. Bubel, który nie jest wart waszej uwagi.

Bielenda Dotleniająco-Nawilżająca maseczka enzymatyczna. To z kolei bardzo dobry kosmetyk, wart uwagi. Maska delikatnie podszczypuje, jak i powinna robić dobra maska enzymatyczna. Po 10 minutach prawie cała się wchłania nie pozostawiając lepkiej warstwy. Faktycznie skórę nawilża i napina, rozjaśnia i wyrównuje koloryt. Usuwa oznaki zmęczenia, ujędrnia i lekko podciąga kontur twarzy. Wiadomo, nie są to efekty długoterminowe, ale jako maseczka użyta przed wyjściem czy imprezą, spisze się rewelacyjnie.
Vichy Mineral 89, serum do twarzy. Lubię sera Vichy, mimo że nie mają najlepszych składów. Współgrają z innymi kremami i nadają się pod makijaż. Konkretnie ten z serii Mineral 89 dobrze nawilżał skórę, nie pozostawiał tłustej lepkiej warstwy i ogólnie nie obciążał skóry. Kusi mnie ten kosmetyk i całkiem możliwe, że kupię pełnowymiarowe opakowanie.
Pure Advanced Eye Renewal Serum. Lekki krem pod oczy, który dobrze skórę nawilżał, szybko się wchłaniał, nie obciążał i nadawał się pod makijaż. Nie spodoba się cerze suchej, bo jest mało odżywczy, ale inne rodzaje skóry pokochają ten kosmetyk.
Zapachy:

Yankee Candle Autumn Glow. Przyjemny otulający zapach. Znajdziemy tu nuty bursztynu, eukaliptusa i cytrusów. Pisałam o nim na blogu, więc zapraszam do lektury.
Yankee Candle Black Cherry. Piękny, czysty zapach soczystych czereśni. Moc bardzo dobra, zapach czujemy w powietrzu jeszcze kilka godzin po zgaszeniu kominka. Uwielbiam palić takie zapachy na kuchni, bo dodają zdecydowanie „domowy” nastrój.
Kosmetyki dla dzieci:

Nie będę rozpisywać się o poszczególnych producentach chusteczek nawilżanych dla dzieci, ponieważ wszystkie marki mają bardzo podobne składy. Zresztą nie są one szczególnie porywające. Z tej trójki zdecydowanie wygrywają chusteczki Pampers, bo są świetnie nawilżone, mają przyjemny neutralny zapach i nie podrażniają skóry dziecka. No i zapięcie na klik pomaga zapobiec wysuszeniu chusteczek.
Ot i całe zużycia z listopada. Całkiem sporo tego było, więc długo pisałam ten post i się zastanawiałam. Czy lubicie „Zużycia” i czy są dla Was przydatne te krótkie recenzje?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Stazyjka , Blogger