20:05

5 filmów biograficznych, które musisz obejrzeć tej jesieni.


Nie raz już pisałam, że wybierając między książką a filmem, zawsze wybiorę pierwszą opcję. Ale dobry film też lubię, szczególnie w długie jesienne wieczory. Gdy w grudniu polecałam Wam filmy świąteczne, bardzo Wam się spodobały moje propozycje. Więc ośmieliłam się dobrać kilka filmów biograficznych, które wywarły na mnie wielkie wrażenie i, mam nadzieję, także spodobają się Czytelnikom bloga.
Bogowie.


Film, który opowiada o wybitnym polskim kardiochirurgu, które usiłuje jako pierwszy w Polsce przeprowadzić przeszczep serca. Mowa o Zbigniewie Relidze. Bardzo skrajna pod względem wywołujących emocji postać: z jednej strony nie znosi krytyki, cały oddaje się z medycynie, nie chce emocjonalnie wiązać się z pacjentem, jest twardy, bezkompromisowy, widzi cel i jest gotów wszystko co ma, tylko by ten cel osiągnąć. Chyba tacy i powinni być ludzie, którzy tworzą historię. Film wzrusza, złości, rozbawia – pełna gama emocji.
Twój Vincent (Loving Vincent).

Historia życia i tajemniczej śmierci Vincenta van Gogha opowiedziana jego obrazami. To coś niezwykłego, to co widzimy na ekranie nie może nie zachwycać, bo widzimy świat oczami samego malarza ( i jak za taki pomysł można było nie przyznać Oskara?). Opowieść bardziej skupia się na tajemniczej śmierci malarza, ale także ujawnia smutną prawdę, że znamy o van Goghu zdecydowania za mało. Jako ciekawostkę wymienię fakt, że każda klatka filmu, to ręcznie malowany obraz olejny. Łącznie powstało ich 65 000. Pozycja obowiązkowa dla każdego entuzjasty nie tylko kina, ale sztuki jako takiej.
Amadeusz (Amadeus).

Wbrew pozorom, nie jest to biografia Mozarta. Jest to opowieść o muzyce, rywalizacji, pasjach i słabościach dwóch wybitnych kompozytorów – Mozarta i Salieriego. Główną bohaterką jest muzyka i na niej skupia się reżyser, jednocześnie pokazując proces twórczy, relacje między kompozytorami oraz ich życie codzienne. Mnie osobiście w tym filmie poruszyła metamorfoza Salieriego, jak zazdrość może zmienić, wręcz zniszczyć człowieka. Film tak znany, że chyba każdy go widział,  ale można skusić się na ponowny seans.
Pianista (The Pianist).

Nie mogłam nie polecić „Pianisty”, choć pewnie każdy już widział ten film. A może jednak warto o nim przypomnieć jeszcze raz? Opowieść o losach wybitnego polskiego pianisty żydowskiego pochodzenia Władysława Szpilmana, który dzieli okrutny los z tysiącami Żydów w Getcie Warszawskim. Wbrew pozorom, właśnie niespodziewana przyjaźń z niemieckim oficerem pomaga mu przetrwać. Bo trzeba pamiętać, nie ma kategorii ludzi absolutnie złych i dobrych. Bo nawet wśród „największych złodziei” są ludzie z sumieniem i wielkim sercem. A wśród „najświętszych” znajdzie się istny diabeł. „Pianista” to wyśmienity wyciskacz łez, nie ważne jest, ile razy go oglądałaś i tak wzruszy do głębi duszy.
Żegnaj Christopher Robin (Goodbye Christopher Robin).

A.A. Milne przeżywający traumę psychiczną po uczestnictwie w I wojnie światowej wraz z żoną i synkiem wyjeżdża na wieś. Właśnie tam, w ciszy i odosobnieniu tworzy opowieść o Kubusiu Puchatku. Tym samym uszczęśliwia miliony dzieciaków na całym świecie, wszystkich, oprócz własnego syna. Relacja między ojcem a synem psuje wraz z wzrastającą popularnością Kubusia Puchatka i Christophera Robina, który tej sławy nie chce, ale nie może sprzeciwiać się rodzicom. Dość smutna historia, której bohaterów wszyscy znają, ale mało kto jest wtajemniczony w ich prawdziwe relacje.
Jeśli oglądałyście któryś z tych filmów, to obowiązkowo dajcie znać, co o nim sądzicie. A może coś wpadło Wam w oko i koniecznie chcecie obejrzeć?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Stazyjka , Blogger