19:31

5 zapomnianych nawyków włosomaniaczek, które musisz praktykować.


Nad systematycznością w moim życiu ciągle pracuję. Nie tylko nad tą dotyczącą blogowania, ale także nad regularnością wykonywania zabiegów pielęgnacyjnych nie tylko włosów, ale także twarzy i ciała. Głównie problem mam z systematycznym używaniem masek, choć staram się wprowadzić to do swojego rytuału pielęgnacyjnego. Dzisiaj przedstawię Wam 5 nawyków, które warto praktykować, aby Wasze włosy były Wam wdzięczne.

Peeling skóry głowy. Mechaniczne peelingi dla skóry głowy odkryłam jeszcze za czasów bycia włosomaniaczką, gdy to namiętnie testowałam różne sposoby na piękne włosy. Peelingi enzymatyczne dla tej strefy pojawiły się w mojej łazience dopiero zimą. Długo byłam do nich sceptycznie nastawiona, ale na dłuższą metę widzę, że włosy dłużej są czyste, może nawet nieco mniej wypadają. Ale już na pewno zaobserwowałam u siebie większy wysyp baby hair, co oznacza, że kosmetyk faktycznie pobudza uśpione cebulki włosowe do życia.
Wcierki do skóry głowy. Słynny Jantar towarzyszył mi przez kilka lat mojego włosomaniactwa. Nie jedna buteleczka była zużyta i nie bez powodu regularnie wracałam do tego kosmetyku. Wcierki, jak i peelingi pobudzają krążenie krwi, co w efekcie daje szybszy przyrost włosów, więcej baby hair a mniej wypadania. Do tego wcierki świetnie dodają objętości i włosy wyglądają na gęstsze i zdrowsze. Szkoda, że wcierki już nie są tak popularne jak jeszcze 3-4 lata temu. Warto po nie sięgać, do czego Was szczerze namawiam.
 
Olejowanie włosów. Sposób na olejowanie włosów jest mnóstwo: na sucho, na mokro, na odżywkę, w misce, olejowanie mgiełką i inne cuda wianki. Moim ulubionym sposobem było olejowanie na mokro, a używałam głównie olejów z pestek moreli i pestek bawełny. Włosy po olejowaniu są mięsiste, błyszczące, sypkie i gładkie, a końcówki są dociążone i wyglądają na bardziej zadbane. Od dobrych kliku tygodni nie sięgam po tą metodę, a o przyczynach dowiecie już niebawem. Zaintrygowałam Was?

Bawełniana koszulka zamiast ręcznika. Jak wiadomo, bawełniana koszula ma bardziej gładką powierzchnię niż chrapowaty ręcznik. A nie ma nic gorszego, jak aktywne pocieranie mokrych włosów o nierówną powierzchnię. Nie trudno nabawić się połamanych i trwale uszkodzonych włosków. Do tego niwelujemy wszelkie nasze starania odnośnie domykania łusek włosa i dbanie o ich gładkość. Warto zamienić ręcznik na starą koszulkę bawełnianą i w nią wyciskać nadmiar wody z włosów.
Odstawiamy gorący nawiew. Zapewniam Was, nawet chłodne powietrze suszarki jest w stanie wysuszyć Wasze włosy w ciągu 5-7 minut. Na pewno macie tyle czasu na ułożenie fryzury, więc nie ma potrzeby traktować swoje włosy gorącym powietrzem. Przede wszystkim ucierpi Wasz skalp. Gorący nawiew wysuszy skórę głowy, przez co może pojawić się suchy łupież, skóra może być ściągnięta i podrażniona, a włosy będą bardziej matowe i suche. A chyba nie tego oczekujemy od naszej fryzury?

Jeśli znacie jeszcze jakieś dobre, ale już nieco zapomniane nawyki w pielęgnacji włosów, to śmiało piszcie w komentarzach! Może razem stworzymy 10 takich pożytecznych nawyków ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Stazyjka , Blogger