21:24

Zużycia 2018 #3: Fresh&Natural, Apis, Nacomi.


Patrzę na moje kartony z kosmetykami i tak sobie myślę: „Kiedy ty masz zamiar to wszystko zużyć?”. Ostatni raz robiłam zakupy kosmetyków do pielęgnacji w grudniu. Od tej pory mocno pilnuje się z zakupami, a i tak zapasów tak jakby nie ubywa. Szczerze wierzę, że większość będzie zużyta jeszcze w 2018 roku, bo kolejnej przeprowadzki z taką ilością kosmetyków nie przeżyję.
Zużycia ostatnich miesięcy są nie małe. Zawsze mogło być lepiej, ale jak się ma jedno ciało, to ciężko zużyć pięć balsamów do ciała w dwa miesiące :) Pożegnałam kilka perełek, za którymi na pewno będę tęsknić. Po szczegóły zapraszam dalej!

Włosy:

Joanna Naturia Odżywka bez spłukiwania Mięta i Wrzos. Już pisałam o niej na blogu (klik). Niestety, była moim wielkim rozczarowaniem i żałuję wydanych pieniędzy, nawet tych kilku złotych na tak słaby kosmetyk. Wszelkie szczegóły znajdziecie w podlinkowanym wpisie.
Bania Agafii Odżywienie i Wzmocnienie Szampon cedrowy Napar do włosów. Klikajcie w link powyżej, bo niestety jest to kolejny bohater niechlubnej trójcy bubli.
Ciało:

Isana Zimowy żel pod prysznic. Uwielbiam żele Isany za ich zapachy, cenę, wydajność i opakowania. I ten nie był wyjątkiem. Ciepły otulający zapach wanilii i karmelu stał się przyjemnym umilaczem zimowych kąpieli. Moją skórę te żele nie wysuszają, więc nie przeszkadza mi SLES w składzie. Kosmetyk daje kremową pianę, delikatnie myje i spełnia wszelkie moje oczekiwania.
Emoilum Diabetix Wzmacniający balsam do ciała. Także był „bohaterem” wpisu z nietrafionymi kosmetykami. Używałam go głównie do stóp, ale jest tak piekielnie wydajny, że po półrocznej męczarni poddałam się i pozbywam się go mimo tego, że 1/3 opakowania jeszcze mi została.
Apis Skoncentrowane Serum do ciała. Używałam go zeszłej jesieni, ale odstawiłam dla wyżej wspomnianego balsamu. Wróciłam do Serum w marcu, ale z przykrością odkryłam, że kosmetyk się rozwarstwił i zaczął nieprzyjemnie pachnieć. Wielka szkoda, bo był to bardzo przyjemny w użyciu kosmetyk: miał lekką konsystencję, przez co łatwo się rozprowadzał na skórze i szybko się wchłaniał, miał przyjemny lekki zapach, naturalny skład i stosunkowo niską cenę. Nie będę ściemniać, że serum faktycznie ujędrnia i usuwa cellulit, bo to jest niemożliwe, ale jako dobry kosmetyk nawilżający do ciała mogę śmiało polecać.
Fresh&Natural Relaksujący olejek do ciała z lawendą i zieloną herbatą. Dzięki niemu pokochałam olejki do ciała. Ten kosmetyk faktycznie relaksuje i odpręża, używałam go także do masażu i spisywał się na piątkę! Naturalny skład oparty na oleju z pestek winogron, oleju ze słodkich migdałów oraz arganowym cudownie nawilżał i odżywiał skórę. Dziwne, że nic nie napisałam na jego temat na blogu. Już jest na mojej liście do ponownego zakupu, więc następnym razem pojawi się o nim osobna obszerna recenzja :)
Yope Mydło w płynie Wanilia i Cynamon. Apetycznie pachnące mydło o bardzo naturalnym składzie. Jest bardzo delikatny dla skóry rąk, jednocześnie skutecznie usuwa wszelkie zanieczyszczenia, dobrze radził z podkładem czy swatchem trwałej pomadki. Byłam bardzo zadowolona z tego mydła, ale jego wydajność pozostawia wiele do życzenia. 500 ml opakowanie na dwie osoby starczyło na nieco ponad miesiąc. Zważając na cenę w 13-15 zł szału nie ma.
Fa mydło w kostce Woda kokosowa. Piękny orzeźwiający zapach kokosa, który jeszcze kilkadziesiąt minut utrzymuje się na skórze. Moich rąk czy skóry na ciele nie wysusza, choć nie ma tak dobrego składu jak poprzednik. Dla odmiany czasem lubię sięgać po mydła w kostce, bo czasem mają ciekawe zapachy jakich nie znajdziemy w wersji płynnej :)
Twarz:

Nacomi Micellar Cleansing Water. Naturalny wegański kosmetyk o lekkim zapachu, nieco żelowej konsystencji i raczej delikatnym działaniu. Dobrze zmywał podkłady i kremy bb, ale zdecydowanie były problemy z usunięciem makijażu oczu. Najzwyczajniej w świecie nie domywał eyelinera, z maskarą też czasem były problemy. Zdarzało się, że budziłam się z osypanym tuszem pod okiem, choć byłam pewna, że dobrze wykonałam demakijaż. Raczej do niego nie wrócę, bo i wydajność była raczej średnia.
Norel Dr Wilsz Tonik z kwasem migdałowym. Zdecydowanie najlepszy tonik z kwasami jaki używałam. Cudownie skórę oczyszczał, nie przypuszczałam, że może ona być tak brudna nawet po dwuetapowym oczyszczaniu! Ilość zaskórników i niespodzianek zdecydowanie się zmniejszyła. Skóra nabrała blasku, zdrowego wyglądu, bo cera była cudnie rozjaśniona a koloryt ujednolicony. Na pewno sięgnę po ten tonik jesienią, gdy będę mogła wznowić kurację kwasami.
BeauuGreen Collagen 3D mask. Mam małą twarz i większość maseczek w płachcie jest dla mnie za duża. Ale w przypadku koreańskiej maski firmy Beauu rozmiar jest dla mnie idealny. A wszystko za sprawą tego, że maska jest w wersji 3D, czyli płachta nie jest płaska, tylko przypomina ludzką twarz z wystającym nosem, nieco zaokrąglonym czołem i linią żuchwy. Posiadaczki miniaturowych twarzyczek, mamy idealny kosmetyk dla nas! Nic nie spływa, nie zjeżdża na boki, cudo! Do tego świetne nawilżenie, ukojenie skóry. Cera jest gładka, tak jakby napompowana od środka. Kocham i pewnie jeszcze nie raz do niej wrócę :)
Skin Tune „Po imprezie” maska do twarzy. W składzie znajdziemy między innymi ekstrakt z figi, owies, aloes oraz kwas hialuronowy. Kosmetyk ma za zadanie głęboko nawilżyć odwodnioną cerę, usunąć opuchnięcia i zaczerwienienia oraz zadziałać liftingująco. Jak w przypadku 90% maseczek w płachcie ja widzę jedynie nawilżenie oraz poprawienie kolorytu cery. Skóra jest wypoczęta i świeższa po takim zabiegu. Opuchnięcia można usunąć używając lekko schłodzonej w lodówce maseczki. Co do innych obietnic, to niczego takiego nie zauważyłam.
Kolorówka:
Sephora Wonderful Cushion. Pisałam o nim w zbiorowej recenzji kosmetyków kupionych pod wpływem blogów, do której Was odsyłam.

Zapachy:
Yankee Candle Winter Garden. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy namiętnie palę świece, z tego właśnie powodu mam do pokazania tylko jeden zapach. Winter Garden to cudna mieszanka iglaków, jabłek oraz mroźnego powietrza. Idealny zapach na zimowe wieczory. Zapach nie jest mega mocny, ale do zniczy też nie należy, więc warto mu się przyjrzeć.
Oprócz zbierania śmieci w postaci pustych opakowań po kosmetykach, jakie jeszcze znacie dziwne zachowania blogerów?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Stazyjka , Blogger