19:29

NYX Lingerie: matowe pomadki nude oraz metaliczne cienie.

Jakiś czas temu na Youtube wywołały niemałe zamieszanie kosmetyki NYX z serii Lingerie. W kolekcji przedstawione są matowe pomadki w płynie w odcieniach Nude oraz płynne cienie o metalowym wykończeniu. Kolory bardzo mi się spodobały, a opinie w sieci jeszcze bardziej zachęcały mnie do zakupu. Przy okazji pobytu w Rydze nie mogłam przejść obok sklepu NYX i nie kupić te cuda.

Wśród bogatej oferty kolorystycznej NYX Lip Lingerie Lipstick wybrałam odcień 08 Bedtime Flirt. Jest to ciepły brązowy odcień, który nie wpada w rude tony. Jest dość neutralny na ustach i nie wygląda zbyt trupio. Przyznam, że takich odcieni nie brakuje w ofercie NYX, więc jeśli lubicie „efekt” delikatnie martwych ust, to na pewno znajdziecie coś dla siebie.
Opakowanie jest przyjemne dla oka, a czcionka oraz same nazwy nawiązują do tematyki bielizny i zagadnień łóżkowych :) Aplikator to płaska gąbeczka, która okazała się bardzo wygodna w użyciu. Aplikuje odpowiednią ilość  pomadki jednocześnie nie wychodząc poza kontur ust. Pigmentacja produktu jest bardzo dobra, więc jedna warstwa pomadki da pełne krycie.

W przypadku pomadek matowych nie ma co mówić o komforcie w noszeniu, jednocześnie warto zaznaczyć, że Lip Lingerie Lipstick nie ściąga i nie wysusza ust, więc można ją nosić bardzo często bez pogorszenia stanu naszych ust. Jeśli chodzi o trwałość, to pomadka spisuje się na piątkę, ponieważ wytrzyma picie (kawa ze śmietanką raczej mogą wpłynąć na trwałość) oraz małe przekąski. Bez poprawek pomadka wytrzymała ok. 6 godzin. Co prawda zjada się po wewnętrznej stronie ust, ale jest to mało widoczne i dzieje się to równomiernie. Przyznam szczerze, że dawno już nie miałam tak komfortowych i długotrwałych pomadek.
Także w skład kolekcji wchodzą płynne cienie do powiek Lid Lingerie w odcieniu 08 New Romance. Kolor wybrałam przepiękny, jest to brąz z delikatnym chłodnym tonem, tak jakby jest dodany pigment w odcieniu brudnego różu i srebra. Na oku na swatchach kolorek wygląda pięknie.
Niestety na moich tłustych powiekach cienie nie trzymają się absolutnie, nawet baza Urban Decay nic nie pomogła. Mało tego, że cienie zbierają się w załamaniu, to jeszcze kolor blednie i na powiece zostaje tylko brokat, który daje taki stalowy nieciekawy efekt. Co mnie bardzo zasmuciło, to fakt, że cienie w opakowaniu ani na swatchach nie zauważymy brokatu. Konsystencja cieni jest bardzo delikatna, takie a’la suflet, aplikacja jest bardzo przyjemna i prosta, kosmetyk dobrze się rozciera i współgra z cieniami innych firm. Żadnego brokatu nie widać, tylko gładka tafla metaliczno-perłowego koloru. Niestety cała tandeta wyłazi z czasem.
Moim zdaniem, cienie nie są warte zakupu. Nawet na moich tłustych powiekach lepiej i dłużej spisują się cienie Color Tatoo. W kolekcji jest mnóstwo ciekawych kolorów, ale ich trwałość, niestety, jest bardzo słaba. Nie polecam!
Znacie kolekcję Lingerie z NYX? Co sądzicie o trendzie na „trupie” usta? Całe szczęście, że do łask wracają kremowe pomadki i żywszych kolorach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Stazyjka , Blogger