18:41

Misja Minimalizm. Pieniądze i ich wartość.

Dzisiaj będziemy patrzeć na kwestie materialne. Ile wydajemy w ciągu miesiąca? Ile nam potrzeba pieniędzy by czuć się bezpieczni? Ile pieniędzy roztrwoniliśmy zupełnie bezmyślnie w ciągu minionego miesiąca?

Obecnie jestem w sytuacji gdy sama zarabiam bardzo mało.  W takiej oto sytuacji, gdy moje zarobki nie pokrywają się z moimi potrzebami, wydatki na które mogę sobie pozwolić są bardziej ograniczone. Nie mogę pójść do Pepco i kupić wszystko co mi się spodoba. Takie wymuszone ograniczenie zakupowe pomogło mi uświadomić jedną prostą rzecz: ja na drobne zakupy potrzebuję 3 razy mniej pieniędzy niż mi się wydawało! Czyli moje prawdziwe potrzeby są znacznie mniejsze niż początkowo myślałam.

Współczesny świat narzuca nam szybkie tempo życia. Razem z tym i szybkie zakupy, a co za tym idzie, co raz szybsze przyzwyczajenie się do nowo kupionych rzeczy i kolejne zachcianki. I tak w kółko. Ludzie w trudnej sytuacji finansowej wybierają te najpotrzebniejsze rzeczy. Jeśli mamy trochę więcej kasy, to dochodzą nowe wydatki, niekoniecznie uzasadnione. Więc może zróbmy coś takiego: postawmy się umyślnie w trudnej sytuacji finansowej. Od razu po wypłacie uregulujmy wszelkie rachunki stałe typu: opłata za mieszkanie, Internet, telefon, pieniądze na jedzenie itd. Wszelkie zaplanowane duże zakupy też robimy na początku miesiąca. Jeśli dokonujemy co miesięczny przelew na konto oszczędnościowe, to też zróbmy to w pierwszych dniach miesiąca. Zostanie nam mała kwota, którą możemy przeznaczyć na nasze zachcianki. Zobaczycie, że będziecie się zastawiać nad każdym zakupem, bo żal wydać nawet 10 zł na jakiś niepotrzebny pierdół. Ten eksperyment będzie bolał, bo dużo rzeczy chcemy, ale tak naprawdę mało czego potrzebujemy.

Świadomość wartości pieniędzy miałam wpajaną od dziecka. Widziałam, jak ciężko moim rodzicom przychodzi zarabianie pieniędzy (bo początek lat 90 był trudnym okresem), więc nigdy nie robiłam w sklepie awantur o zabawki czy słodycze. Jako nastolatka czy teraz, wiem, że kasa nie spada nam z nieba. Widzę ile wysiłku kosztuje naszej rodzinie zarabianie pieniędzy na życie. Dobrze mieć tą świadomość, bo wtedy trudniej nam wydać na pierdółki.
Policzmy, ile wydaliśmy pieniędzy na zachcianki, które w efekcie szczęścia nam nie przyniosły? A teraz przeliczmy tą kwotę na ilość godzin, które musimy przepracować, żeby opłacić te zakupy? I jak Wam podobają się wyniki? Ja policzyłam zawartość jednego kartonu z kosmetykami (a mam je trzy) i podzieliłam przez moją stawkę godzinową. Wyszło, że nie jeden tydzień miałabym harować na te zakupy. A potrzebuję z tego zapasu jedynie 2-3 kosmetyki, reszta jest całkiem zbędna lub ich zakup mógł poczekać. Taki zabieg fajnie przywraca do surowej rzeczywistości! Podzielcie się w komentarzach, ile mniej więcej godzin pracy wam wyszło :)
Pieniądze a oszczędzanie i  minimalizm to temat rzeka. Jeśli Was zainteresowały moje przemyślenia, to chętnie napiszę drugą część i podyskutujemy w komentarzach. Mam sporo przemyśleń na ten temat, bo mimo moich słabości typu nowe kosmetyki, świeczki i artykuły z Pepco, umiem oszczędzać i mam swoje tricki. Dajcie znać w komentarzach, czy chcecie, żebym się z Wami nimi podzieliła! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Stazyjka , Blogger