18:12

Marka pod lupą: Nacomi.

Uwielbiam dobrze działające kosmetyki. A kosmetyki naturalne najczęściej właśnie takie są: skuteczne, dające efekt i dobroczynnie wpływające na skórę. Wśród całego mnóstwa (na całe szczęście) marek produkujących kosmetyki naturalne nie sposób ominąć polską markę Nacomi. Jest ona mi dobrze znana już od trzech lat i mieliśmy ze sobą różne okresy. Od szczerej miłości (wszelkiej maści olejki i glinki) po zaciętą wrogość z kremem arganowym pod oczy, który to poza obciążeniem skóry nic innego nie robił. Dzisiaj przed Wami moja mała kolekcja kosmetyków tej marki.

Bioaktywny peeling kokosowy. Boże, jak to pachnie! Istne Rafaello! Skład w pełni naturalny, bo opiera się na oleju kokosowym, cukrze, wiórkach kokosowych i oleju ze słodkich migdałów. Konsystencja jest bardzo zbita, przez co peeling jest nadzwyczaj wydajny. Drobinki są na tyle delikatne, że nie uszkadzają skóry, a jednocześnie dobrze masują i usuwają martwy naskórek. Po użyciu bioaktywnego peelingu skóra jest miękka, wygładzona i odżywiona. Po użyciu tego kosmetyku nie ma potrzeby dodatkowo nawilżać ciało. Gorąco polecam peelingi Nacomi, bo są cudne.
Professional Face Mask algowa maska z żurawiną. Producent pisze, że jest to przeciwzmarszkowa nawilżająca maska algowa. Niestety zgodzę się jedynie z częścią „nawilżająca”. Kupiona z myślą o wygładzeniu poziomej zmarszczki na czole i niestety, mimo regularnych aplikacji, zmarszczka pozostała i nawet delikatnie nie uległa spłyceniu. Może zbyt dużo od niej wymagam, ale czytałam mnóstwo pozytywnych recenzji, gdzie dziewczyny polecały tą maskę właśnie dla tej okazji. Jako nawilżająca, łagodząca zaczerwienienia i podrażnienia spowodowane mrozem maska, będzie strzałem w dziesiątkę. Niestety, niesmak i uczucie zawiedzenia mnie nie opuszcza, więc nie mogę nikomu polecać tej maski.

Micellar Cleansing Water. Moja nowa miłość wśród miceli. Bardzo delikatny dla oczu, nie podrażnia, nie wysusza skóry pod oczami i nie powoduje podrażnień. Skłamałabym, gdybym stwierdziła, że usuwa makijaż za jednym pociągnięciem. Nawet nie wodoodporne kredki z linii rzęs usuwa z trudem. No ale do czego są patyczki higieniczne? ;) Może nie jest to najlepszy płyn micelarny pod słońcem, ale zdecydowanie jest bardziej łagodny dla skóry niż większość drogeryjnych kosmetyków tego typu. Warto spróbować, bo może okazać się kosmetycznym odkryciem roku.
Coffee scrub Coconut. Peeling kawowy z Nacomi już był bohaterem starcia peelingów, gdzie minimalnie przegrał z peelingiem BodyBoom (klik). Uważam, że kosmetyk z Nacomi jest porządnym narzędziem do przeciwcellulitowego masażu. Super skórę napina, pobudza krążenie i oczyszcza z martwego naskórku. Po użyciu tego kosmetyku nie mamy potrzeby dodatkowo nawilżać skóry, bo zawarte w nim olejki już to zrobiły.

Poza wspomnianymi wyżej kosmetykami wielką miłością darzę olejki tej marki. Na szczególną uwagę zasługują olej z pestek bawełny, który idealnie nadaje się do olejowania włosów wysokoporowatych. Także chętnie sięgam po olej makadamia, którego używam wraz z wyżej wspomnianym peelingiem kawowym po każdym treningu. Działa on mocno napinający, wręcz liftingująco na moje uda, pośladki i boczki. Dzięki treningom, ale także temu duetowi, moje ciało stało się znacznie bardziej atrakcyjne.

Jakie kosmetyki Nacomi koniecznie muszę wypróbować? Jakie jest Wasze top trzy kosmetyków tej marki?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Stazyjka , Blogger