piątek, grudnia 22, 2017

Blogmas #4: Zimowa pielęgnacja twarzy.

Wbrew pozorom skóra tłusta jest bardzo wymagającym typem cery. Latem nadmiernie się przetłuszcza i łatwo ją zapchać. Zimą potrafi mocno się odwodnić z powodu ogrzewania i wiatru, co powoduje mocne jej przetłuszczanie się jako działanie ochronne. I jeśli latem stawiam na kosmetyczny minimalizm, lekkie formuły i dobre oczyszczanie, to zimą sięgam po kwasy i maseczki nawilżające.

Oczyszczanie.
W okresie jesienno-zimowym mocne oczyszczanie wykonuję jedynie po mocnym makijażu. W inne dni staram się wybierać kremowe konsystencje i łagodne formuły. Do porannego oczyszczenia wybieram mleczko do mycia twarzy z Lavera oraz puder myjący z Make Me Bio. Dobrze odświeżają skórę jednocześnie traktując ją delikatnie. Do wieczornego mycia używam żelu myjącego z Tołpy. Żel nie wysusza skóry i nie podrażnia. Dobrze radzi sobie z usuwaniem resztek makijażu i olejku hydrofilowego.
Kwasy.
Moim numerem jeden wśród kosmetyków z kwasami jest tonik z kwasem migdałowym polskiej marki Norel. Kosmetyk porządnie oczyszcza twarz z zanieczyszczeń, resztek makijażu i nadmiaru sebum. Żaden inny kosmetyk tak cudnie z tym sobie nie radzi. Przy regularnym użyciu skóra staje się bardziej rozjaśniona, wygląda na wypoczętą i promienną, koloryt jest ujednolicony i wyrównany. Tonik z Norel jest moim absolutnym must havem zimy już drugi rok pod rząd.

Nawilżanie.
Nikogo nie zaskoczę, jeśli powiem, że w tym okresie chętniej sięgam po bogatsze konsystencje. Kremy o lekkich, wodnisto-żelowych formułach zastąpiłam kremami na bazie olejów, masła shea i masła kakaowego. Pod oczy obecnie używam kremu z Make Me Bio. Nie jest tak masełkowy jak krem z Kiehl’s, mimo to dobrze nawilża i odżywia cerę pod oczami. Ma bogaty naturalny skład, wygodne opakowanie i dobrą cenę. Do tego szybko się wchłania, jest w sam raz pod makijaż, a nałożony grubszą warstwą staje się odżywczą maseczką na całą noc.

Z kolei pielęgnację mojej twarzy delegowałam produktom marki Resibo. Odżywczy krem do twarzy pokochałam od pierwszej próbki: jego konsystencja jest dość gęsta i treściwa, ale nadaje się także pod makijaż. Skóra po jego użyciu jest nawilżona, napięta, napełniona tak jakby od środka, odżywiona i rozpromieniona. Krem ma przyjemny zapach, stosunkowo szybko się wchłania, nie zapycha i jest wydajny. Właśnie dlatego gorąco go Wam polecam.
Dodatkowa pielęgnacja.
Tylko w okresie jesienno-zimowym mogę zgodzić się na dodatkowe natłuszczanie cery. Serum wygładzające z Resibo używam co wieczór pod krem. Jak okazało się, cudnie sprawdza się jako baza do wykonania masażu rollerem z The Body Shop. Skóra po taki masażu wygląda na wypoczętą, promienną, zdrowszą i bardziej napiętą. Każdej kobiecie polecam masaż twarzy, bo pobudza nasze komórki do produkcji kolagenów oraz polepsza ukrwienie.

Wśród maseczek wybieram wersje mocno nawilżające. Wśród maseczek w płachcie sięgam po te z kolagenem, kwasem hialuronowym czy koenzymami. Fajnie nawilżają i regenerują skórę, szczególnie po drastycznym wysuszeniu cery przez klimatyzację. Nieźle spisują się także maseczki algowe, choć przyznam, nie należę do ich wielkich fanek. Jest z nimi trochę zabawy, choć jeśli dodawać do nich hydrolaty czy specjalne emulsje do maseczek algowych czy tych wykonanych na bazie glinek, efekt wypada zdecydowanie lepszy. Skóra jest nie tylko nawilżona, ale także widzimy efekt liftingu, rozjaśnienia i zwężenia porów.

Pielęgnacja jest tematem rzeką, więc zapraszam do dziewczyn, które także biorą udział w akcji „Blogmas”. Ja osobiście, uwielbiam czytać o czyjejś pielęgnacji, bo zawsze podpatrzę jakieś fajne perełki. Może kogoś z Was zainspiruje moja pielęgnacja ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Stazyjka , Blogger