piątek, 17 listopada 2017

Tusz do rzęś Maybelline Lush Sensational – ulubiona maskara blogerek.

Ostatnio znowu trafiłam na wpis w którym dziewczyna opisywała swoje ulubione maskary. Jak można się domyślić, wśród wybrańców znalazła się także maskara marki Maybelline. Nie muszę mówić, że to nie pierwszy raz gdzie czytam same pochwały dla tego kosmetyku. Wypowiedzie się na ten temat i ja muszę i co nieco o tym kosmetyku napiszę!

Producent obiecuje nam niesamowitą objętość, głęboki czarny kolor, rozdzielenie i podkręcenie. Szczoteczka robi wrażenie. Jej kształt ma idealnie rozdzielać i układać rzęsy. Czyli ma robić wszystko to, co ja najbardziej lubię i czego w tuszach zawsze szukam. Niestety tusz okazał się totalnym niewypałem. Sama konsystencja kosmetyku jest mega rzadka. Po otwarciu maskara mega sklejała rzęsy, więc absolutnie nie nadawała się do użytku. Odczekałam ponad dwa miesiące, ale maskara nie zgęstniała i nadal nie nadawała się do użytku. Po kolejnym miesiącu sytuacja nieco się polepszyła, ale i tak tusz jest zbyt rzadki. A gdy po zostawieniu opakowania otwartym na cały dzień nic się nie zmieniło, stwierdziłam, że pora na recenzję.

 Wszyscy dookoła zachwałają maskarę Lash Sensational i nazywają ją jedną z lepszych dostępnych na rynku nawet wśród luksusowych kosmetyków. Dla mnie to bubel jakich mało. Po wszystkich moich szamańskich rytuałach, maskara nie daje porządanego efektu. Mocno skleja rzęsy, nie daje rozdzielenia i obiecanego podkręcenia. Długo nie zasycha na rzęsach, więc można pobrudzić powiekę. Nie aplikuje się równomiernie i ciężko pomalować nią rzęsy u samej nasady. Pomalowane rzęsy są sztywne i tak jakby uginają się pod ciężarem kosmetyku. Ale trzeba przyznać, że tusz nie osypuje się i nie tworzy efektu pandy. Szczoteczka nabiera zbyt dużo kosmetyku, przez co rzęsy są oblepione produktem.

Jeśli chodzi o demakijaż, to tutaj też jest problem. Bioderma słabo z nim radzi, inne wody i żele micelarne też nie potrafią go domyć. Nawet mój olejek hydrofilny nie domył go za pierwszym razem! Nigdy czegoś takiego nie miałam! Tusz jakby wżera się w rzęsy i za nic nie chce się zmyć.

Muszę przyznać, że Lash Sensational ma kilka zalet. Ma intensywny czarny kolor, nie kruszy się i nie osypuje, znacznie wydłuża rzęsy. Ale tych plusów jest mniej niż minusów. Czytając wszystkie te pozytywne recenzje mam wrażenie, że testowałyśmy dwie różne maskary. Mój egzemplarz jest jakimś totalnym niewypałem. Ale tyle się z nim namęczyłam, ze nie mam ochoty na kolejne eksperymenty.

Jeśli są wśród Czytelnikow miłośnicy tego kosmetyku, to proszę o dowody, że nie mam racji! Odmienne zdanie i burzliwa dyskusja są mile widziane.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.