niedziela, 26 listopada 2017

Odebrałam dyplom i co dalej? Rozważania po dyplomatorium.



Dyplomatorium dla wielu jest wydarzeniem bardzo emocjonalnym i wzruszającym. Dla mnie było długowyczekiwanym i... tyle. Po prostu marzyłam założyć togę akademicką, odebrać dyplom z rąk dziekana i wyruszyć w prawdziwe dorosłe życie. Żalu, że studia są już za mną nie mam i mieć nie będę (no może tylko zatęsknię za wakacjami). Nie będę się rozwodzić na temat dlaczego tak jest i z jakiego powodu nie uważam studiów za najpiękniejszy czas w moim życiu. Skupie się na przyszłości.

Bo dostaje taki młody człowiek dyplom do ręki i nie wie, jaki kolejny krok powienien postawić. Fajnie, jeśli ma konkretny zawód, więc ma przed sobą jasny obraz przyszłości. A co jeśli skończył kulturoznastwo? Co robić dalej? Bez pomysłu na siebie ciężko osiągnąć sukces. W takiej sytuacji nie pozozstaje nic innego jak tylko rozpisać sobie precyzyjny plan działania: albo wymyślam co zrobić z tym co już mam, albo jak zdobyć to, czego pragnę.
Ja zawsze lubiłam konkrety, od malego wiedziałam, że moje życie będzie związane z medycyną. Po próbach, błędach i długich namysłach wybrałam zawód diagnosty laboratoryjnego. To właśnie mój zawód wykonuje Wasze badania krwi, moczu i płynów z jam ciała, ustala ojcostwo i uzyskuje profil DNA zbrodniarza na podstawie włosa czy śliny. Bardzo lubię mój zawód i chętnie zgłębiam jego tajniki.

Z drugiej strony, dobrze wiem, że nigdy nie zarobię dużych pieniędzy pracując w placówkach państwowych ( w prywatnych też nie). Nie będę miała możliwości częstych podróży, a to jest moją pasją i najlepszym sposobem na stres. Też nie uważam, by praca dla kogoś była czymś fantastycznym. Mam bloga, którego pragnę rozwijać i dzięki niemu budować swoje dzieło. Widzę możliwości i sposoby rozwoju, ale ta chęć pomagania innym na płaszczyźnie medycznej...
Zdaję sobie sprawę, że nie dam rady pogodzić pracy w laboratorium, pisanie bloga i rozwijanie swojej marki. I także rozumiem, że od decyzji, jakie podejmę w najbliższe tygodnie będzie zależało całe moje przyszłe życie. Trudne decyzje i dalekosiężne konsekwencje – oto uroki życia dorosłego. Wraz z wręczaniem dyplomów dostaliśmy ciężar odpowiedzialności i trudy wyborów. Trzeba nauczyć się nie popadać w rutynę, nie stracić wiary we własne siły i zapału do działania. Trzeba ogarniać domowy budżet, myśleć o własnym kącie, dzieciach i psie. I właśnie tego tak bardzo pragnęłam podczas trwania studiów, tego boje się obecnie i na tym bedę budować moje jutro.
Dyplomatorium to „nie jest koniec, to nawet nie początek końca, to dopiero koniec początku”.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.