wtorek, 24 października 2017

Po niedzielnik: nowości kosmetyczne i niewidoczne kalorie.



Mimo moich szczerych chęci odnośnie minimalizacji kolekcji kosmetyków, w październiku zakupy same się poczyniły, co spowodowało, że mam Wam do pokazania kilka nowości. Najgorsze w tym wszystkim jest fakt, że są to głównie kosmetyki kolorow, a dobrze wiemy, że one zużywają się najwolniej. Oznacza to, że kolekcja się rozrasta i najwyższa pora postarać się o drugą twarz, by mieć więcej miejsca na nakładanie makijażu :)

Nowości makijażowe
Nie byłam wyjątkiem i też poczyniłam małe zakupy w Rossmanne podczas promocji – 55%. Do mojego koszyka wpadła jedynie odżywka do rzęs marki Eveline oraz konturówka w odcieniu 14 Nude. Jeszcze była pomadka dla mamy, ale jej nie pokazuję, bo niespodzianki nie będzie.
Skromne zamówienie w Avonu, bo przyznam szczerze, że poza kredką SuperShock, nigdy nie miałam żadnych kosmetyków tej marki. Skusiłam się na słynną maseczkę oczyszczającąz serii Planet Spa (ma w składzie alkohol, więc chyba się nie polubimy) oraz SuperShock Volume Mascara. Kilka koleżanek miało i bardzo polecały mi tą maskarę. Jeszcze jej nie używałam, ale napewno dam znać. Albo w ulubieńcach albo w bublach coś o niej napiszę ;)

Kilka dni temu stałam się posiadaczką paletki cieni MakeUp Revolution Flawless Matte. Od zeszłego roku mam w planach jej zakup, ale promocja oraz fakt, że do paletki jako gratis był dodawany zestaw pędzli do smoky eyes z Rimmela  ( istna blogerka – nie przejdę obok darmoszki ;) ) no więc kupiłam. Kolory są raczej stonowane, idealne do codziennych makijaży. Ciekawi palety w akcji? Dajcie znać w komentarzach, to podejme się wyzwania i jakiś makijaż z nią wyczaruję :)
Niezdrowe przekąski
Obecnie podjęłam próbę nr 8 bycia fit. Przyznam, że nieco podwyższone wyniki badań okresowych zmusiły mnie do zastanowienia się nad moich dotychczasowym trybem życia. Mało ruchu, dużo stresu, obciążenie rodzinne na niektóre choroby cywilizacyjne → problemy zdrowotne mimo młodego wieku. Żeby temu zapobiec znowu zapisaliśmy się na siłownię i zmieniliśmy nasz jadłospis. Pierwsze co poszło pod radykalne zmiany, to nasze lunch boxy. Po dokładnym przyjrzeniu się temu, co regularnie jemy w pracy, to wyszło, że pochłaniamy w ciągu tych 8 godzin ok. 800 kcal! 800 kcal to wartość dobrego obiadu i podwieczorka! A ja wcale w pracy nie jem zupę, schabowy z surówką i kompot! Tylko jem jogurt, drożdżówkę, czasem batonik i sok. A to wszystko ma w sobie ogromne ilości cukru. I mimo zdrowych obiadów i kolacji, boczki rosną.
Jeśli macie podobnie i nie wiecie w czym tkwi problem, to sprawdźcie, co jecie czy  raczej podjadacie w pracy. Może okazać się, że niewinne z wyglądu ciastka owsiane są bomba kaloryczną, a tak zdrowy sok pomarańczowy zawartością cukru konkuruje z coca-colą. Bo jak wiadomo, diabeł tkwi w szczegółach i dieta jest temu najlepszym dowodem.
Jeśli są wśród Was osoby, które dopiero co zaczęły swoje fit życie, to odezwijcie się! Będziemy razem się wspierać! A kto woli pączki, to też dajcie znać, jak znowu upadnę, to będę wiedziała z kim mogę zajadać moje nieszczęście ;)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.