wtorek, 12 września 2017

Najlepsze maski do włosów średnioporowatych - Kallos Banana i Anwen.

Nie ma nic lepszego od maseczek. Uwielbiam te do twarzy, ale o nich innym razem. Kocham te do włosów i po wielu latach prób i błędów nauczyłam się rozpoznawać potrzeby moich kosmyków. Dlatego też ostatnie nowości w mojej włosowej pielęgnacji są mega udane.

Z doświadczenia wiem, że blogowe hity u mnie w 99% okazują się bublami. Nie w tym wypadku. Powszechna ulubienica, czyli Kallos Banana okazała się moim hitem od pierwszego użycia. A wręcz powąchania, słodki, smakowity zapach jogurtu bananowego! Nie można nie pokochać ten zapach. Jest słabo wyczuwalny na włosach, ale ja nie lubię gdy włosy zbyt mocno pachną kosmetykami. Konsystencja maski przypomina jogurt owocowy: lekka, ale nie wodnista, zbita, ale nie kremowa. Dobrze trzyma się na włosach, ale potrzebujemy nieco większej ilości niż przy zbitych gęstych maskach. Najczęściej nakładam maskę po myciu na jakieś 10-15 minut.

Kalos Banana ma standardowy skład jak na maski tej marki, plus do tego dwa leciutkie silikony, oliwa z oliwy, pantenol i ekstrakt z banana. Wszystko razem daje bardzo dobre rezultaty na moich włosach. Są one gładkie i błyszczące, nawilżone i dociążone, lekkie i łatwo się stylizują. Maska jest idealnie zbilansowana pod względem emolientów i humektantów, więc nie ma mowy o puszeniu się i strączkowaniu.
Kolejny mój hit to maska Anwen do włosów średnioporowatych. Będę szczera, nie myślałam, że ta maska wpłynie w wyjątkowy sposów na wygląd włosów. Byłam w błędzie! I to w jak wiekim, bo ta maska jest wręcz stworzona dla moich włosów. W skłądzie ma olej winogronowy, który moje włosy uwiebiają, keratynę, jedwab, sól morską ( może dlatego włosy są bardziej podatne na stylizację?), sok z aloesu i pantenol. Skład prosty i zawiera tyko skuteczne składniki. 


Maska "anwenówka" ma słodkie opakowanie i przepiękną szatę graficzną, idealnie wpasowuje się w moje gusta. I ta metaliczna zakrętka, uwielbiam. Sama maska ma delikatny kremowy zapach, który jest niewyczuwalny na włosach. Kosmetyk jest mega gęsty, jak zbite masełko, co przekłada się na niskie zużycie. Najbardziej polecam maskę nałożoną po myciu na minimum 20 minut pod czepek i ręcznik. Wtedy daje najlepsze efekty! 
Włosy po użyciu maski Anwen dla włosów średnioporowatych są mięciutkie, delikatne w dotyku, pięknie się układają, są błyszczące i odbite od nasady. Do tego są odżywione, ciężkie i tak jakby jest ich więcej. Nie ma mowy o puszeniu się i fruwaniu nieokiełzanych pasemek. Jest to maska, która na stale zagości w mojej łazience, bo włosy po jej użyciu wyglądają jak prosto z salonu.
Teraz znacie moje ulubione kosmetyki do pielęgnacji włosów. W kolejnym poście poznacie całą moją włosową pięlęgnację, bo mam jeszcze kilka ciekawych kosmetyków godnych poznania.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.