Lista rozwijalna

Denko 2017 #3: Wax, Balea, Eveline, Planeta Organica.

Witam wszystkich bardzo cieplutko!
Nigdy nie lubiłam tworzyć wpisu i swoich zużyciach, ale ostatnio sprawia mi to sporą frajdę. Chyba jest to spowodowane moim dążeniem do minimalizmu. Teraz z wielką przyjemnością opisuję zużyte kosmetyki, a następnie wyrzucam całą siatę pustych opakowań :)


Włosy:
  1. Wax Szampon Pielęgnacyjny Przeciwłupieżowy. Dobry szampon oczyszczający z sls. Idealnie nadaje się do porządnego oczyszczania skóry głowy z resztek maseczek, wcierek, lakierów i suchego szmponu. Dobrze się pienił, miał przyjemny zapach i plątał włosy. Przy dłuższym stosowaniu jako szampon przeciwłupieżowy potrafił lekko wysuszyć włosy i w sumie nie polecam go do zwalczania problemów łupieżu. Słabo z tym radził, więc lepiej skusić się na coś innego.
  2. Balea Long Spülung, odzywka do włosów farbowanych. Uwielbiam ten kosmetyk, bardzo dobrze nawilża moje włosy, dociąża je, dodaje blasku i chroni kolor. Skończyłam drugie opakowanie i napewno jeszcze do niej wrócę :)

Ciało:
  1. Planeta Organica Shea Butter Body Cream. Fajne masełko o bogatym składzie. Gęsta kremowa konsystencja dobrze nawilża skórę. Kosmetyk szybko się wchłaniał, nie pozostawiał lepkiej warstwy na skórze i tym samym nie brudził ubrań . Było wydajne i miało ładny kremowy zapach.
  2. The Body Shop truskawkowy żel pod prysznic. Już pisałam na blogu o tych żelach (klik). Mają ładny zapach, dobrze się pienią, nie wysuszają skóry. Są średnio wydajne i cenowo też nie ma zachwytów. Ze wszystkich żeli co miałam, jedynie o zapachu mang tak bardzo mi się spodobalo, że napewno skusze się na nowe opakowanie.
  3. Antyperspirant Nivea Invisible. Dobry kosmetyk, który nie brudził ubrań i dobrze chronił. Co prawda ostatnie dwa tygodnie używania czułam, że jego moc ochronna słabnie. Więc mm do niego mieszane uczucia. Chyba bardziej spodobały mi się wersje w spray’u.
  4. SheFoot Intensywne nawilżanie i wygładzenie. Bardzo polubiłam ten krem do stóp, który niesamowicie nawilżał i regenerował moje stopy. Po intensywnej kuracji na samym początku używania moje stopy były jak nowe (dosłownie), więc w następne tygodnie używałam go rzadziej. Napewno skusze się na nowe opakowanie, bo zużyciu moich zapasów :) Pełna recenzja (klik).

Twarz:
  1. TonyMoly red Wine Mask Sheet. Jest to wersja do oczyszczania porów, ale moim zdaniem z tym akurat nie radzi sobie. Płachta jest bardzo dobrze nasączona, więc wystarczyło mi na dwa użycia. Skóra po jej użyciu była bardzo dobrze nawilżona, odżywiona i stonizowana. Skóra wyglądała na wypoczętą, odnowioną i napiętą. Śmiało mogę Wam polecić tą maskę, bo działanie nawilżające jest widoczne gołym okiem.
  2. Sylveco Lekki Krem Brzozowy. Po zużyciu 4 próbek, które starczyły mi na dwa tygodnie mogę ocenić ten kremik. Kosmetyk naprawdę ma lekką konsystencję, która szybko się wchłania i pozostawia skórę nawilżoną. Idealny pod makijaż, na ciepłe dni też będzie w sam raz. Ciężko mi powiedzieć o innych długotrwałych efektach, ale dogłębne nawilżenie i współgranie z podkładem zrobiło na mnie na bardzo pozytywne wrażenie, więc napewno sięgnę po pełno wymiarowe opakowanie.
  3. Ziaja Liście Zielonej Oliwki. Maska z glinką do głębokiego czyszczania twarzy zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Maseczka faktycznie bardzo dobrze cerę oczyszcza oraz łagodzi wszelkie podrażnienia i powstające niespodzianki. Nie jest lepsza od tradycyjnych glinek, ale w podróży czy do szybkiego zabiegu oczyszczającego w domu bedzie w sam raz.

Kolorówka:
  1. Pomadka Oriflame Moisture Colorsafe Lipstick nr 38. Pomadka o brzoskwiniowo czerwonym odcieniu. Bardzo kremowa i tłusta, przez co strasznie nie trwała. Używałam jej sporadycznie w okresie wiosenno-letnim, ale data ważności już minęła, więc resztka idzie do kosza.
  2. Błyszczyk Essence. Napisy się wytarły, więc nie mogę powiedzieć ani jaki to odcień a ni jaka kolekcja. Kupiłam go, gdy tylko założyłam bloga. Był nawilżający, nie zbyt lepki, miał deliaktny brzoskwiniowy półtransparentny odcień. Na co dzień był idealny, do tego miał słodki cukierkowy zapach. Data ważności minęła mu kilka miesięcy temu, więc resztka kosmetyku idzie do kosza. Ale generalnie mogę polecić ten błyszczyk, szczególnie młodym dziewczynom, które dopiero poznają tajniki makijażu :)
  3. Odzywka do rzęs Eveline Eyelashes Concentrated Serum 3w1. Moje drugie opakowanie cudnej odżywki, która służyła mi jako baza pod tusz. Bardzo dobrze chroni rzęsy przed szkodliwym działaniem kosmetyków, zapobiega wypadaniu rzęs, ładnie je rozdziela i pogrubia, więc maskara prezentuje się na tak przygotowanych rzęsach przepięknie! :)

Perfumy:
  1. Lanvin Eclat D’Arpege. Uwielbiam ten zapach! Pisałam o nim TU, TU i TU. Kwiatowy, deliaktny, bardzo kobiecy i otulający. Bardzo trwały, nie duszący i przyjemny w odbiorze u otoczenia. Napewno jeszcze do niego wrócę, bo mnie oczarował i zakochał w sobie! Odsyłam do szczegółowej recenzji w pierwszym z podanych linków ;)

Zapachy domu:
  1. Woski Yankee Candle Peony i Christmas Baking. Cudny perfumowo kwiatowy zapach Peony jest moim ulubieńcem, więc przy nadejściu wiosny chętnie paliłam ten zapach. Jest cudowny, nieco słodki, otulający i istnie wiosenny. Natomiast Christmas Baking jest korzenny, piernikowo ciastkowy. Też jest w nim słodycz, ale delikatna. Idealny zimowy zapach, więc chętnie do niego wrócę mimo trudnego dostępu do tego zapachu :)
  2. F&F Home Mulled Wine. Swieczka z Tesco mocno mnie zaskoczyła. Za zawrotne 3,50 zł świeczka faktycznie pachniała, i to jak! Mocny aromat grzanego korzennego wina roznosiła się po całym mieszkaniu, do tego palona pod illumą wypalała się równomiernie i starczyła mi na dość długo. Jestem pozytywnie zaskoczona i wszystkim polecam świece F&F Home.
  3. Aril Winter Forest. Kolejna miłość za niewielką cenę. Bardzo ubolem nad faktem, że była to edycja limitowana, bo zapach jest cudowny. Czuć w nim świeżość lasu zimą a jednoczęsnie słodycz i ciepłe nuty. Jesli znowu w Biedronce pojawią się świece z kolekcji sezonowych, to chętnie skusze się na kolejne zapachy :)
  4. Pałeczki zapachowe Aril Winter Forest. Z tej samej kolekcji co świeca. I zdanie na ich temat są podobne. Cudny zapach, w łazience był wyczuwalny przez ok. 2 miesiące. Do tego ładny biały ceramiczny wazonik do olejku, który pięknie wygląda w łazience. Polecam :)

Smaki domu:
  1. Loyd Warming Tea. Chciałam Wam polecić te herbatki z Biedronki. Mają cudne bogate smaki, zapacg rozchodzi się na całą kuchnię. Są tanie, więc można sobie pozwolić na dopieszczanie się nawet kilka razy na dniu :)
  2. Mokate Latte, Winter Party. Cappuccino o zapachu whiskey oraz korzenne latte są bardzo przyjemny umilaczem wieczoru. Bogaty aromat i nietuzinkowe smaki totalnie mnie oczarowały, więc przy każdym pojawieniu się tych cudenek w Biedronkach pędzę po kolejne opakowania :)

Może moje Denko nie jest mega duże, ale jestem z siebie niesamowicie dumna, bo udało mi się zużyć całkiem sporo kosmetyków, więc w przybliżeniu bilans kosmetyczny jest wyrównany.
Znacie coś  z moich zużyć? Jak wam poszło w marcu? Spore Denka, czy raczej minimalne?

Buziaczki, pa!!!!

19 komentarzy :

  1. Też lubię tę odżywkę do rzęs z Eveline ;-)
    Muszę w końcu wypróbować te maseczki TonyMoly :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maseczki polecam. Do wieczornego relaksu są idealne :)

      Usuń
  2. Ładnie Ci poszło. Z Twoich zużyć znam tylko maseczkę z Ziaji ale tak średnio u mnie się sprawdziła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Nie mogę powiedzieć, że Ziaja mnie jakoś zachwyciła, ale znam maseczki, które absolutnie nic nie robią. Więc tu nie ma tragedii :)

      Usuń
  3. Spore użycie, ja chyba tylko krem Yope zużyłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykładam się, bo próbuję zminimalizować mój zapas kosmetyków :)

      Usuń
  4. Uwielbiam zapach Peony od Yankee Candle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też! Już mam dwa woski w zapasie i może jak będzie dopływ gotówki to i świeca :)

      Usuń
  5. oo dobrze wiedzieć, że to masło z PO jest fajne. Ostatnio mam hopla na punkcie smarowideł, więc kolejne pewnie wpadnie do kolekcji :) a te kawy z Mokate kusiły mnie mocno, ale stwierdziłam, że wezmę przy następnych zakupach, bo już trzeciej ręki do niesienia siatek nie miałam :D i później mogłam już tylko o nich pomarzyć, bo rozpłynęły się w mig!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem się pojawiają w Biedronce, więc warto polować :)
      Co do masła, to jest mega nawilżające i bardzo wydajne, ja go chyba z 4 miesiące męczyłam! :)

      Usuń
  6. Mam antyperspirant Nivea Invisible jestem z niego zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem zadowolona, ale z wersji w spray'u. Ta kulkowa dla mnie jest nieco gorsza :)

      Usuń
  7. Z tego, co wiem to również Isana ma świetne odżywki do włosów, jest polską wersją niemieckiej Balea:) Z The Body Shop natomiast miałam do czynienia z mgiełką do ciała o zapachu mango, jest przepiękna i jak na mgiełkę dosyć długo się utrzymuje na skórze, więc polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam odżywkę z Isany też dla włosów farbowanych, ale dla mnie to nie to samo. Co do The Body Shop, to uwielbiam wersję zapachową z mango, chętnie przygarnęłanym nie tylko żel ale i masełko :) Z mgiełek to mam i polecam mgiełki z Bath&Body Works :)

      Usuń
  8. Ciekawi mnie to masło z Planety Organica, polubiłam się z ich kremem do stóp :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam kiedyś próbki kremu Sylveco, ale nie kojarzę działania :D Maseczkę Ziaji mile wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mokate wygląda bardzo zachęcająco ;) z chęcią bym wypiła na poranne nabranie energii ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kilka produktów wpadło mi w oko, dzięki za podpowiedzi.

    OdpowiedzUsuń
  12. chyba kupię ten krem do stóp bo przed wakacjami przyda im się nawilżenie, o paznokcie i skórki już zadbałam z semilacowym zestawem spa a teraz czas na stopy :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz i chwile spędzone na moim blogu! Jest to dla mnie bardzo ważne, bo dodaje sił i chęci do dalszego działania!
Jeśli zaobserwowałeś mojego bloga, daj znać! Nie wykluczone, że się odwzajemnię ;)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka