Lista rozwijalna

Denko 2017 #2: Tolpa, Nacomi, Batiste, Garnier.

Witam wszystkich bardzo cieplutko!
Luty okazał się bardzo owocnym miesiącem jeśli chodzi o zużycia. Jestem z siebie mega dumna, bo siata jest pełna pustych opakowań a zakupy były bardzo minimalne. Jeśli kolejne miesiące będą wyglądać podobnie, to za kilka miesięcy osiągnę upragniony minimalizm kosmetyczny o którym marzę przez ostatnie dwa lata!


Włosy:
  1.  Suchy szampon Batiste Wild. Te szampony dość regularnie pojawiają się w Denkach. Uwielbiam za działanie i wydajność. Ten akurat ma ciekawy perfumowany zapach. Gdzieś czytałam, że zapach jest podobny do perfum Thierry Mugler Angel. No coś wspólnego mają ze sobą!

Ciało:

  1.  BeBeauty Creme Coconut Melon. Mega ogromna butla kremowego żelu pod prysznic. Mi wystarczyła na 4,5 miesiąca! Patrząc na cenę, jego zakup jest mega opłacalnym poczynieniem. Zapach słodki, ale nie mdły, taka mieszanka kokosu z owocowymi nutami. Żel dobrze oczyszcza skórę nie wysuszając jej. Dobrze się pieni, jest gęsty, a dzięki dogodnej pompce nie zmarnujemy ani jednej kropli! Kolejne biedronkowe cudo!
  2.  Pianka do golenia Nivea Men Sensitive. Mamy z mężem jedną piankę na dwie osoby! Ale wyznanie :) Działa tak samo dobrze jak kobiece, więc nie widzę sensu zagracać łazienki kolejnymi buteleczkami. Męski, rześki zapach absolutnie mi nie przeszkadza, więc mamy już kolejne opakowanie!
  3.  Wellness & Beauty sól do wanny o zapachu mango. W opakowaniu sól ma piękny intensywny zapach soczystego mango, niestety po dodaniu do wody zapach słabnie i jest prawie niewyczuwalny. Jedynie co, to zabarwia wodę, więc dla mnie produkt zbędny i jeszcze raz się upewniłam, że wolę piany do kąpieli!
  4.  Lavea kula do kąpieli czekolada z orzechami. To samo co wyżej: w opakowaniu intensywny zapach czekoladowego smakołyku z orzechami, de facto słabiutki zapach po rozpuszczeniu w wodzie. Jedynie kula zmiękczyła wodę, była ona (woda) taka niby mleczna i bardzo delikatna dla skóry. Nie przekonał mnie do siebie ten kosmetyk, więc nie sięgnę  po niego ponownie.
  5.  Isana mydło w płynie Forbidden Apple. Cudny zimowy zapach czerwonego jabłka i karmelu. Słodki, a jednocześnie kwaskowaty. Mydło dobrze się pieni, nie wysusza skóry dłoni i jest bardzo wydajne! No i tanie jak barszcz, już czaje się na wiosenne zapachy!
  6.  Cleanic Deo Fresh. Dezodorant w chusteczce na początku wydawał mi się zwykłym gadżetem, ale... Okazało się, że chusteczki faktycznie działają. Świetnie odświeżają po siłowni, a zastosowane pod pachami faktycznie działają jako dezodorant. Więc napewno kupię kolejne opakowanie, bo na siłowni są moim must havem!

Twarz:

  1.  Tołpa Dermo Face Hydrativ. Całkiem dobry krem: porządnie nawilża, nie zapycha i nie warzy się na skórze. Jest bezzapachowy i bardzo delikatny dla skóry. Ale bez rewelacji, więc raczej nie sięgnę po kolejne opakowanie. Szczegółowa recenzja TU.
  2.  Nacomi Arganowy Krem pod oczy. Totalna porażka. Nałożony grubszą warstwą na noc absolutnie się nie wchłania, a po nocy strasznie warzy się na skórze. Daje jako takie nawilżenie, ale nic poza tym. Oczekuję od kremu działania przeciwzmarszczkowego, odprężającego, a tu nic! Mam problemy z workami pod oczami i oczekuję, że krem będzie mi pomagał w walce z tą niedogodnością, ale nie w tym przypadku! Na recenzję zapraszam TU.
  3.  Bielenda Carbo Detox Oczyszczająca Maska Węglowa. Nie rozumiem zachwytów nad tym kosmetykiem, jest taka sama jak inne maseczki oczyszczające. Nic nadzwyczajnego nie zdziałała. Tak, oczyściła pory, ale tak samo działa zwykła czarna glinka, a znacznie lepsze efekty daje słynna Czarna maska z Chin!
  4.  Cera Plus Solution Maseczka dla cery trądzikowej i tłustej. Maseczka błotna o dość dobrych właściwościach oczyszczających i zwężających pory, ale jakoś zbytnio mnie nie zachwyciła, więc raczej nie kupię kolejne saszetki.
  5.  Garnier Moisture Aqua Bomb. Wszyscy wszędzie ją polecali, ale maska okazała się porażką. Skóra po niej piekła niemiłosiernie, zamiast nawilżenia, rozświetlenia i łagodzenia było podrażnienie cery. Niby maseczka jest bardzo dobrze nasączona i powinna porządnie nawilżać, ale ja miałam wrażenie, że to serum się nie wchłania w skórę nawet po 30 minutach. Chciałam wypróbować wersję różową, ale raczej się nie skuszę, bo znam kilka maseczek w płachcie o niebo lepszym działaniu!
  6.  Płatki kosmetyczne BeBeauty. Duże kwadratowe płatki są idealne do demakijażu, jednego płatka wystarczało mi do demakijażu oczu i twarzy. Rzecz jasna, że na tym nie kończę i jeszcze sięgam po olejek i żel, ale do usunięcia pierwszej warstwy makijażu te płatki są w sam raz. Do kupienia w Biedronce, więc warto wypróbować :)

Kolorówka:
  1.  Maskara Belcils. Pisałam o niej TU. Dawała dobrą objętość, rzęsy ładnie się układały, ale maskara absolutnie nie wydłużała rzęs, plus do tego strasznie się osypywała. Nie byłam z niej zadowolona. Szkoda, że okazała sie taka słaba, bo to naturalny kosmetyk i bardzo liczyłam na dobre efekty.
  2.  Yves Rocher Hydra, pomadka nawilżająca. Bardzo dobry balsam do ust o dość przyjaźnym składzie. Pomadka porządnie usta nawilżała i zapobiegała powstawaniu suchych skórek, więc mogę ją polecić.


Zapachy domu:
  1.  Yankee candle Snowlake Cookies. Mój ulubiony zapach na zimę. Ciasteczkowy, maślano cukrowy aromat wywołuje bardzo przyjemne skojarzenia z domem i Świętami. W moim odczuciu, wosk spodoba się miłośnikom słodkich jedzeniowych zapachów. Na zimę napewno będzie świeca! :)
  2.  Bispol Świece dekoracyjne. Pokazuję Wam te świece tylko dlatego, że idealnie nadają się do kominków. Jeśli palicie woski zapachowe w kominku, to takie tealighty są niezbędne. Palą się ok. 5 godzin, więc akurat starcza na wypalenie kawałka wosku. Zauważyłam, że dłuższy czas powoduje, że woski zaczynają gotować się i śmierdzieć spalonymi olejkami. Więc jeśli szukacie dobre podgrzewacze bezzapachowe, to polecam te z Bispol :)
  3. Aril Skaliste Wybrzeże. Piękny waniliowo ciasteczkowy zapach. Jest dość intensywny, ale nie przesłodzony. W sam raz na dodanie przytulnej atmosfery w zimne wieczory. Szkoda, że zapach jest limitowany, bo napewno bym sięgała po niego bardzo regularnie!
  4.  Aril Leśna Poziomka Dekoracyjny Odświeżacz Powietrza. Fajny tani odświeżacz w postaci płynu do którego wstawiamy patyczki rattanowe. Na początku zapach był dość silny i bardzo wyrazisty. Moja ulubiona słodka poziomka z nutą wanilii. Intensywny zapach utrzymywał się ok. 1,5 miesiąca a przez kolejny miesiąc zapach był średnio wyczuwalny. Moim zdaniem, jest to dość dobry odświeżacz, bo patrząc na jego cenę, intensywność zapachu i wydajność warto na niego się skusić.

Inne:
  1.  Green Hills Rozgrzej się. Herbata o smaku śliwki, figi, imbiru i cynamonu okazała się dobrym rozwiązaniem na zimne lutowe wieczory. Zapach był bardzo intensywny a smak znakomity. Do kupienia w Biedronce, a producentem herbatki jest firma produkującą herbaty Loyd. Cena jest znacznie niższa, a jakość jest taka sama, więc gorąco polecam, jeśli ktoś jeszcze nie próbował!

Takie moje lutowe denko! Jak widzicie, było tego całkiem sporo :) Z wielkim zadowoleniem pozbywam się wielkiego wora pustych opakowań! Na wiosnę trzeba się odgracać ;)

Buziaczki, pa!!!!!

30 komentarzy :

  1. A jaki jest skład kremu Tołpa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety już dawno temu wyrzuciłam kartonik, ale z teo co pamiętam nie był on jakiś wybitnie naturalny. :)

      Usuń
  2. Mam takie samo zdanie o tej maseczce z Bielendy. Kupiłam ją, bo każdy tak polecał, ale nie zauważyłam zbytnio efektów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się, że nie jestem sama! :)

      Usuń
  3. tołpe jako firmę polecam <3 nigdy się nie zawiodłem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja niestety mam różne doświadczenia z tą firmą :)

      Usuń
  4. Wow, sporo tego :) Ta maseczka z garniera mocno mnie nie przekonuje. Słyszałam o niej sporo opinii, że jest mocno alkoholowa i stąd problem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie ma w składzie alkohol, nie zauważyłam jak czytałam skład w sklepie! Już wiem skąd takie dziwne działanie! :)

      Usuń
  5. Zmotywowałaś mnie za zabranie się za moje denko ;) Sporo udało Ci się zużyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę! Chętnie przeczytam Twoje denko :)

      Usuń
  6. ale dużo nowości, ciekawa jestem tej świecy bo już kilka od nich miałam www.adriana-style.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakie świece miałaś? Bo zawsze żałowałam, że te limitki tak rzadko wychodzą! :)

      Usuń
  7. Dzięki za ostrzeżenie przed kremem nacomi, zastanawiałam się nad zakupem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo! Krem słabiutki, więc nie warto wydawać na niego pieniądze :)

      Usuń
  8. Szkoda, że ta maseczka okazała się niewypałem, bo ostatnio często na nią patrzyłam w drogerii i nie wzięłam tylko z tego powodu, że mam sporo maseczek. Teraz się chyba z 10 razy zastanowię, czy warto próbować...
    Spodobało mi się u Ciebie, dodaję do obserwowanych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jakiej maseczce chodzi? O Garnier? Chociaż w sumie każda z dzisiejszego denka okazała się niewypałem :)

      Usuń
    2. I dziękuję za miłe słowe, mam nadzieję, że będziesz miło spędzać czas na blogu :)

      Usuń
  9. O zastanawiałam się nad nivea for man 😂 a sole do kąpieli baaardzo lubie 🌸

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, super pianka :) A co do kąpieli, to zdecydowanie wolę pianę :)

      Usuń
  10. Bardzo lubię tę serię herbat z Biedronki, ich świecom do tej pory nie dałam szansy, ale chyba to zmienię :) Forbidden Apple z Rossmanna także przypadł mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodi o swiece, to polecam te zapachy limitowane, bo standardowe są słabe, więc nie warto!

      Usuń
  11. Jedyna firma z ktora nigdy nie mam problemu to nivea, reszta mnie przynajmniej raz rozczarowała. Kupilam kiedyś puder 3w1 znanej drogiej firmy. Dramat. Skóra mi sie łuszczyła na policzkach. Myslalam ze Tołpa to apteczna firma. Wiele osób mi ją polecało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co to była za firma? Bo takie paskudne kosmetyki trzeba omijać!

      Usuń
  12. Już słyszałam, że te suche szampony są całkiem fajne :) Właśnie ostatnio robiłam sobie maseczkę weglową i niestety tylko mi zaszkodziła - od razu pojawiło się kilka dodatkowych wyprysków, więc też nie rozumiem zachwytów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi na szczęście maseczka węglowa takiej szkody nie zrobiła, ale oczyszczenia twarzy też nie zauważyłam! :(

      Usuń
  13. A u mnie maseczki z Garniera się świetnie sprawdziły, pewnie zależy od skóry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie Twojej skórze nie szkodzi tak alkohol jak mojej! Może to i dobrze :)

      Usuń
  14. Niebieska maska Garniera w płachcie u mnie również się nie sprawdziła :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No skład jest mocno średni, więc szkoda, że takie kosmetyki trafiają na rynek!

      Usuń
  15. Sporo zużyłaś.. Nabrałam chęci na taką rozgrzewającą herbatkę :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz i chwile spędzone na moim blogu! Jest to dla mnie bardzo ważne, bo dodaje sił i chęci do dalszego działania!
Jeśli zaobserwowałeś mojego bloga, daj znać! Nie wykluczone, że się odwzajemnię ;)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka