Lista rozwijalna

Blogmas #8: Belcils wzmacniająca maskara z keratyną.

Witam wszystkich bardzo cieplutko!
Ogólnie nie mam powodu, zeby narzekać na moje rzęsy. Są dość długie, w miarę gęste i dobrze współgrają z większością tuszy do rzęs. Rzadko narzekam, że moje rzęsy brzydko wyglądają po aplikacji jakiegoś kosmetyku. Jedynie co mogę im zarzucić, to brak podkręcenia, bo średnio lubię zalotki do rzęs, więc stawiam na dobre maskary z takim efektem.

Na szczęście, nie mam potrzeby wybierać wyłącznie aptecznie przepadane maskary, które napewno nie podrażniają. Moje oczy w ostatnim czasie są dość wrażliwe, ale bardziej z powodu obciążenia, niż wrażliwości na jakieś komponenty maskary. Właśnie dlatego tusz do rzęs firmy Belcils jest totalna nowością w mojej kosmetyczce.
Na opakowaniu producent sugeruje, że kosmetyk ma zmiękczać i chronić rzęsy, zapobiegać wysuszaniu rzęs, jest odpowiedni dla wrażliwych oczu oraz wykazuje doskonałą dla osób stosujących szkła kontatkowe. Wskładzie zawiera keratynę, witaminę E, chitynę oraz proteiny jedwabia. Niestety ma w składzie wszystkie mozliwe parabeny. Nie że jeden czy dwa, ale sześć! To zbyt dużo jak na maskarę o przebadanym działaniu oraz odpowiedniej dla wrażliwych oczu.
Samo opakowanie jest na plus. Prosta minimalistyczna szata graficzna, metaliczne opakowanie o pojemności 7 ml. Klasyczna szczoteczka, która bardzo dobrze rozdziela rzęski. Wszystko co ja lubię :)
Wzmacniająca maskara Belcils bardzo dobrze rozdziela rzęsy, są one puszyste i bardzo gęste. Nadaje rzęsom piękny czarny kolor, więc spojrzenie nabiera głębi. Niestety maskra bardzo słabo wydłuża rzęsy, moim zdaniem wcale tego nie robi. Aplikowana na bazę, wygląda ładnie, ale efekt ten nie utrzymuje się bardzo długo. Jak widzicie na zdjęciach, maskara nie daje wielkich efektów. Co gorsze, po 6 godzinach tusz zaczyna się osypywać, więc po tym czasie rzęsy  wyglądają na krótsze . Nie wygląda to dobrze.

Kolejna sprawa, to konsystencja tuszu. Jest ona nieco zbyt sucha, do uzyskania wymaganego efektu musze zaaplikować kilka warstw, gdy przy maskarze z L’Oreala wystarczało mi jednej. Myślę, że ten fakt przełoży się na wydajność, a przy cenie w 35-40 zł jest to kwestią ważną.
Jeśli macie bardzo wrażliwe oczy i zależy Wam na bardzo naturalnym efekcie, to ten kosmetyk jak najbardziej przypadnie Wam do gustu. Jaka jest Wasza ulubiona maskara? Czego aktualnie używacie?

Buziaczki, pa!!!

6 komentarzy :

  1. Miałam krem do rzęs tej marki i całkiem wzmocnił włoski, ale nic więcej. Obecnie moje odpoczywają po cudownym serum Floslek, a w zapasie czeka już Lbiotica :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie słyszałam o tej firmie. Aktualnie szukam idealnej mascary, może to będzie ta?

    OdpowiedzUsuń
  3. Aktualnie używam tuszu wodoodpornego z Kobo. Czaję się na ten tusz z Loreal :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawe, ostatnio szukam produktów, które dają taki naturalny, nieprzerysowany efekt! Chętnie spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój Twist jest na wykończeniu więc niedlugo będę się zabierała za ten ;) Z tego co widzę u Ciebie, pewnie będzie mi służył na co dzień, a gdy będę potrzebowała imprezowego oka to będę musiała sięgać po coś innego :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz i chwile spędzone na moim blogu! Jest to dla mnie bardzo ważne, bo dodaje sił i chęci do dalszego działania!
Jeśli zaobserwowałeś mojego bloga, daj znać! Nie wykluczone, że się odwzajemnię ;)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka