Lista rozwijalna

Denko: maj 2016.

Witam wszystkich bardzo cieplutko!
Zakupy były, więc teraz kolej na zużycia! Troche tego się nazbierało, ale szału nie było. Przydarzały się większe Denka, ale trzeba cieszyć się z tego co jest. Bilans w tym miesiącu jest ujemny i to mnie cieszy! Zakupionych kosmetyków było o wiele mniej niż zużyć J A więc zaczynamy!

Włosy:
1. Alverde Szampon z pokrzywą. Skład kosmetyku jest bardzo dobry, nie znajdziemy tu silikonów czy SLS. Szampon jest dość rzadki, więc wydajność jest średnia. Dodatkowo nie przedłuża świeżości włosów. Jest przeznaczony dla blond włosów, ale nie zauważyłam rozjaśnienia koloru czy jego ochrony. Nie wrócę do tych szamponów, bo nie widzę rewelacyjnego działania, żebym chciała sprowadzać ten kosmetyk.
Ciało:
1. Le Petit Marseiliais Kasztanowiec i pistacje. Zapach obłędny, słodki, ale nie mdły. Ponadto nie zawiera w skłądzie SLS i jest bardzo delikatny dla skóry. Równocześnie jest cholernie nie wydajny. Tego opakowania starczyło nam na trzy tygodnie, a przekładając na cenę mam mieszane uczucia. Uwielbiam zapachy tych żeli, ale słaba wydajność mnie zniechęca do zakupu. Może kiedyś i skuszę się na kolejne opakowanie.
2. Peeling cukrowy Wellness&Beauty Mango i Kokos. Obłędny zapach!!!! Jest mega tropikalny, słodki i owocowy! Działanie także na wielki plus. W skłądzie znajdziemy naturalne oleje, więc kosmetyk nie tylko dobrze oczyszcza skórę z martwego naskórka, ale także nawilża i pielęgnuje. Więcej o peelingu pisałam TU.
3. Maska do stóp złuszczająca. Wszystkie moje przygody z tą maską opisywałam we wpisie z recenzją (klik). Jak na mój gust, to działanie jest średnie, bo nie wszystkie suche skórki zostały usunięte, a skóra schodziła nie płatami, tylko małymi strzępkami. Było to strasznie niewygodne i męczące.Więcej nie skuszę się na te skarpetki i Wam nie polecam!
4. Nivea Invisible for black&white. Bardzo dobry antyperspirant, mogę Wam śmiało polecić. Dobrze chroni, nie brudzi ubrań i jest łatwo dostępny. Jest średnio wydajny, ale tak mają wszystkie antyperspiranty w spray’u.
5. Krem do rąk L’Occitane Pivoine Flora. Miniaturka idealna do małej torebki. Zapach ma boski! Nie mam dłoni bardzo suchych, więc dla mnie działanie kremu bylo zadowalające. Krem faktycznie nawilżał i efekt utrzymywał się nawet po umyciu rąk, ale dla skóry bardziej wymagającej polecam wersję z 10% masłem shea.
Twarz:
1. Maseczka oczyszczająca Planeta Organica Ocean Clay Face Mask. Kosmetyk o naturalnym składzie i genialnym działaniu. Jako jedyna oczyszczała moje rozszerzone pory. Wiele razy pojawiała się w ulubieńcach i przeróżnych zestawieniach (klik). Uwielbiam i napewno sięgnę po kolejne opakowanie!
2. Chusteczki nawilżające MyBaby Tami. Chusteczki mają bardzo dobry naturalny skład, ale były słabo nawilżone i nie nadawały się do zmywania makijażu.
3. Pasta do zębów Aquafresh. Miałam wersję wybielającą i o dziwo delikatny efekt był zauważalny. Zęby stały się gdzieś o pół tonu bielsze, więc czas od czasu będę po nią sięgać.
4. Bibułki matujące Infinity. Kupione w Naturze za kilka złotych. Bardzo dobrze usuwały nadmiar sebum. Były bezpudrowe, więc kilkakrotnie użyte, nie tworzyły "ciasteczka" na twarzy. Nie wykluczam, że jeszcze kiedyś na nie się skuszę!
Inne:
1. Herbata Five O’clock Laponia. Herbata z zimowej kolekcji sklepu Five O’clock. Biała herbata z dodatkiem cytrusowo-biszkoptowych ciasteczek i ziarenek czerwonego pieprzu. Nie smakowała tak dobrze jak poprzednia wersja. Aromat był słaby i jedynie było czuć wanilię. Jeśli jeszcze będzie dostępna, to nie polecam ten smak. Nic szczególnego jak za tak wysoką cenę.
I to wszystko. Jak widzicie, maj nie należy do miesiący, gdzie szalałam z kosmetykami. Mam nadzieję, że w czerwcu będzie o wiele lepiej! Znacie coś z moich zużyć?

Buziaczki, pa!!!!

18 komentarzy :

  1. Znam ten żel z LPM nie był zły, ale mają lepsze wersje zapachowe ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Całkiem niezłe są te kremy do rąk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No całkiem-całkiem))) Ma jeszcze dwa)))))

      Usuń
  3. Mam ochotę na krem do rąk i peeling :)
    A te herbaty też za mną chodzą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Peeling boski i gorąco polecam, to samo dotyczy kremu!

      Usuń
  4. Miałam tylko żel pod prysznic, ale inny zapach.

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba jeszcze nic nie miałam z Twojego denka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, widzę, że mamy inne gusty kosmetyczne:)

      Usuń
  6. Niestety nie używałam żadnego z tych produktów, jednak na peeling cukrowy Wellness mam ochotę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Peeling gorąco polecam, bo i skład i działanie jest boskie!

      Usuń
  7. Maseczka do twarzy wygląda zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to bardzo! Jak gdzieś ją dorwiesz,to śmiało kupuj! Myślę, że będziesz zadowolona :)

      Usuń
  8. peeling wellness&beauty miałam,ale solny i bardzo lubiłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam solny i jest równie dobry jak cukrowy))))

      Usuń
  9. Ze sprayów Nivea przerzuciłam się na sztyft i kulkę, kulka średnio mi odpowiada a sztyft widzę, że w gorące dni nie daje takiej ochrony jak spray więc chyba się z nim przeproszę i wrócę do niego chociaż na okres lata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety ze względu na freony nie chętnie sięgam po spray'e. Ale muszę przyznać, że w upały chronią najlepiej!

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz i chwile spędzone na moim blogu! Jest to dla mnie bardzo ważne, bo dodaje sił i chęci do dalszego działania!
Jeśli zaobserwowałeś mojego bloga, daj znać! Nie wykluczone, że się odwzajemnię ;)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka